autor – źródło: Bludragon dragontn.blog.pl

 

 

Czym jest mantra

 

Słowo mantra pochodzi z sanskrytu i oznacza „oczyszczać umysł” – mantra jest więc dźwiękiem, wibracją oczyszczającą umysł, można się też spotkać z tłumaczeniem słowa mantra jako „dźwięk świadomości”, „ochrona umysłu”, „melodia umysłu” i innymi, ale dosłownie oznacza ono manas – umysł i tra – oczyszcać. Według tradycji Buddyzmu Tybetańskiego mantry dzieli się na trzy rodzaje, są to mantry „magiczne”, mantry rdzenne i mantry specjalne, które też dzielą się na wiele rodzajów.

Tzw „mantry magiczne” są to przede wszystkim mantry z sutr i są to mantry do których nie potrzeba żadnego przekazu wystarczy je powtarzać by osiągnąć efekt mantry.

Oczywiście ponieważ mantra jest dźwiękiem a nie słowem aby ją móc powtarzać trzeba poznać jej brzmienie, a z tym może być kłopot bo różne dziwne transliteracje mantr są koszmarne i czytając je nie sposób odgadnąć nawet w przybliżeniu brzmienia określonej mantry :-) Z kolei ponieważ te mantry wywodzą się z Indii Tybetańczycy mają problemy z ich wymową więc są one często zniekształcone. Mimo iż mantry są dźwiękami a nie słowami, mają określone znaczenie choć nie zawsze znane, jednak nie chodzi o ich znaczenie, ale o funkcje.

Mówiąc o funkcji mantry mamy na myśli efekt jaki na nas wywiera utrzymywanie w umyśle jej dźwięku. W tradycji Buddyzmu Tybetańskiego uważa się iż mantry mają tylko funkcje relatywne i oczywiście ich powtarzanie nie prowadzi do oświecenia, ale może przynieść określone relatywne korzyści i można tam znaleźć całe zbiory mantr z opisem jaki pożytek może przynieść powtarzanie określonej mantry. Oczywiście zawsze podkreśla się iż aby mantra wytworzyła swoje działanie i przyniosła jakiś pożytek musi być „wymawiana” bardzo dokładnie i prawidłowo, z drugiej jednak strony jest tam kładziony nacisk na ilość powtórzonych mantr, co w praktyce przynajmniej u nas często wyklucza jakiekolwiek dokładne i prawidłowe powtarzanie mantry :-)

Słowo wymawiania ująłem w cudzysłów bowiem mantra jako dźwięk umysłu ma rozbrzmiewać w umyśle więc nie koniecznie się ją wymawia na głos, a wiele mantr wręcz nie wolno wypowiadać na głos – mantra powinna więc rozbrzmiewać przede wszystkim w naszym umyśle a niekoniecznie w gardle :-)

W innych tradycjach Buddyzmu również możemy znaleźć zbiory mantr (jeśli chodzi o mantry z sutr to oczywiście tych samych) i tam również wyjaśnia się funkcje poszczególnych mantr w ich różnych aspektach i tam możemy się dowiedzieć iż określona mantra może nam pomóc w określonych problemach zdrowotnych, zaś w innym głębszym aspekcie możemy się dowiedzieć jaka mantra pomoże nam rozwinąć określoną pozytywną właściwość umysłu, czy przezwyciężyć określony problem, jednak nie mówi się tam jak w tradycji Tybetańskiej o ilości mantr, ale o czasie ich powtarzania potrzebnym do wytworzenia określonej funkcji – oczywiście aby wytworzyć jakaś funkcję trzeba ją powtarzać prawidłowo :-)

Z kolei w tradycji Hinduskiej możemy znaleźć wiele opowieści jak negatywne skutki może przynieść nieprawidłowe powtarzanie mantry – można się dowiedzieć iż przy recytacji określonych mantr przez Braminów ich pomocnicy recytowali specjalne mantry mające uchronić przed katastrofalnymi skutkami jakie niosła niewłaściwa recytacja tych mantr :-)

Aby się dowiedzieć jakie rzeczywiście są skutki recytacji określonej mantry a więc jej funkcje należało by zapytać kogoś, kto wytworzył te funkcje czyli np. kogoś kto praktykuje Buddyzm Tybetański, ale zazwyczaj jeśli kogoś takiego zapytamy usłyszymy albo cytaty z tekstów objaśniających funkcję określonej mantry, czy też co jakiś mistrz na ten temat powiedział, albo mętne dziwaczne historyjki :-) Trudno spotkać kogoś kto powiedziałby na ten temat coś sensownego i wiarygodnego, wynikające z jego rzeczywistego doświadczenia, ale czasami można kogoś takiego spotkać i dowiedzieć się ciekawych sensownych rzeczy, zamiast mętnego oderwanego od rzeczywistości gadania :-) Łatwiej spotkać kogoś takiego w innych tradycjach gdzie nie idzie się na ilość i tam można się faktycznie dowiedzieć w jaki sposób wytworzyć określoną funkcję mantry – co więcej tam możemy się dowiedzieć iż wytworzenie określonej funkcji mantry wcale nie jest tak trudne jak by się wydawało ani nie zabiera długo czasu, a przy okazji można się też dowiedzieć jakich błędów nie powinno się popełniać oraz jakie mogą być konkretne skutki tych błędów. W każdym bądź razie każda mantra ma odmienne różne funkcje dlatego nie można tu mówić ogólnie o mantrach tylko trzeba mówić o konkretnej mantrze. Można więc powiedzieć iż jakaś konkretna mantra może np. pomóc w konkretnych problemach zdrowotnych choć nie jest to najistotniejsza funkcja mantry. Można powiedzieć iż jakaś konkretna mantra wywołuje określone doświadczenia czy umożliwia rozwiniecie określonej właściwości, jednak aby to było możliwe konieczne jest spełnienie szeregu warunków, często związanych ściśle z tą określoną mantrą inaczej możemy mieć różnego rodzaju bardzo konkretne kłopoty z tym związane :-)

Ogólnie można powiedzieć iż aby wytworzyć funkcję mantry i aby był z tego pożytek trzeba powtarzać mantry dokładnie w ściśle określony sposób przez odpowiedni czas i uważnie się obserwować, aby z jednej strony nie przedawkować mantry i nie mylić jej funkcji z innymi odmiennymi rzeczami :-) W praktyce lepiej poświęcić jej określony czas i w ogóle nie liczyć ilości mantr tylko skupić się na jej zasadniczej funkcji. Aby stało się to bardziej zrozumiale posłużę się określonym przykładem.

Pewien mój znajomy będąc mnichem na Tajwanie brał udział w wielotygodniowej ceremonii recytacji mantry Buddy Amiatby. Nie bardzo się orientował o co w tym chodzi, bo był tam gościem więc robił to co wszyscy i nagle po pewnym czasie pod koniec ceremonii zaczął doświadczać przebywania w czystej krainie Buddy Amitaby. Zupełnie nie rozumiał tego doświadczenia, ale było cudowne i mi je opisał jako niezwykłe doświadczenie. Analogiczne doświadczenia opisało mi jeszcze kilka osób z mniejszym lub większym zrozumieniem tego niezwykle pozytywnego doświadczenia wynikającego zarówno z indywidualnej intensywnej praktyki jak i grupowej klasztornej praktyki będącej wynikiem wytworzenia zasadniczej funkcji tej mantry – przy czym wytworzenie tej funkcji było kwestią tygodni do kilku miesięcy praktyki. Oczywiście kiedy później przestawali praktykować tę mantrę doświadczenie stopniowo bladło i zanikało aż zostało po nim tylko miłe wspomnienie :-) To doświadczenie było funkcją tej określonej praktyki mantrycznej i odpowiednio zrozumiane mogło być bardzo owocne, wywołując wiele pozytywnych zmian jednak to czy i jak się je zrozumie i co z niego wyniknie zależy od określonego podejścia związanego ze szkołą jak innymi naukami jakie się praktykuje. Jeśli nie otrzymamy stosownych wyjaśnień i instrukcji może to stać się tylko miłym wspomnieniem, może stanowić podstawę do określonych osiągnięć, a może stać się istotnym pozytywnie nas transformującym doświadczeniem. Podobnie jest z innymi mantrami i ich funkcjami. Praktykując je właściwie możemy stosunkowo szybko rozwinąć związane z nimi doświadczenie, które może stać się punktem wyjścia do rozwinięcia naszego zrozumienia i pozytywnej transformacji, jeśli jednak nie mamy przygotowania i nie wiemy co z tym zrobić to pozostanie to tylko ciekawym wspomnieniem :-)

Inny przykład. Kiedy zacząłem pracować ze swoją pierwszą mantrą doświadczenie z tym związane pojawiło się bardzo szybko – oczywiście wówczas prawie nic na ten temat wiedziałem, więc to wspaniałe doświadczenie sprawiło, że wzrosło moje zaufanie do tej mantry. Jakiś czas później spotkałem swojego pierwszego nauczyciela, który wytłumaczył mi pewne rzeczy i przede wszystkim udzielił mi dokładnych instrukcji w jaki sposób pracować z mantrą aby rozwinąć doświadczenia. Stosując się do tych szczegółowych wskazówek szybko pojawiły się kolejne wspaniałe doświadczenia, które bardzo pozytywnie na mnie wpłynęły, ale nadal niewiele z tego zrozumiałem. Zacząłem pracować z kilkoma innymi mantrami i również szybko rozwinąłem związane z nimi doświadczenia więc pomyślałem; „mantry są super, bo dzięki nim można rozwinąć wspaniałe doświadczenia” :-) Jednak w rzeczywistości mimo tych bardzo konkretnych doświadczeń nadal niewiele z tego rozumiałem. Dopiero po kilku latach praktyki stopniowo zacząłem coś niecoś rozumieć. Stosując te metody praktykując samodzielnie jak i z innymi szybko rozwijaliśmy wspaniałe doświadczenia związane z mantrami, aczkolwiek zrozumienie tych doświadczeń było niewielkie. Z czasem wraz z rozwojem tych doświadczeń zaczęło się rozwijać coraz większe zrozumienie, tym niemniej tak naprawdę nie rozumiałem jakie jest rzeczywiste znaczenie tych doświadczeń ani jak dokładnie z tym pracować – trochę z tego zacząłem rozumieć później :-)

Już we wczesnych tekstach Hinduskich możemy przeczytać iż praktyka mantry oczyszczając umysł prowadzi do doświadczenia kontemplacyjnej wizji związanej ze znaczeniem mantry – analogiczne wyjaśnienia możemy znaleźć w Tantrach Buddyzmu Tybetańskiego. Można w nich przeczytać, że właściwa praktyka określonej mantry wywołuje określony rodzaj tego typu wizji oraz wyjaśniane jest ogólne znaczenie tego typu wizji jak i to, że pojawienie się tego typu wizji jest oznaką spełnienia tej konkretnej praktyki mantry. Wyjaśnienia te o ile nie doświadczyło się tego typu wizji i nie rozwinęło doświadczeń związanych z praktyką konkretnej mantry są jednak abstrakcją, mogącą owocować tylko intelektualnymi fantazjami, jeśli jednak rozwiniemy te doświadczenia staje się to bardziej zrozumiałe, choć głębsze zrozumienie tych doświadczeń to inna sprawa.

Kiedy zetknąłem się z Buddyzmem Tybetańskim i z mnogością mantr tam występujących pytałem praktykujących o te doświadczenia aż w końcu ze zdziwieniem przekonałem się iż prawie nikt nic na ten temat nie wie, nie ma żadnych konkretnych doświadczeń, co bardzo mnie zdziwiło i było dla mnie niezrozumiałe. Dopiero później od mistrzów i wyjątkowych praktykujących dowiedziałem się coś niecoś na ten temat, a przy okazji uświadomiłem sobie, że dla większości naszych praktykujących to jest totalna abstrakcja i absolutnie nic z tego nie rozumieją. Nie mogłem pojąć jak ludzie, którzy latami powtarzają jakieś mantry mogą nie rozwinąć żadnych konkretnych doświadczeń z tym związanych, zacząłem to nieco rozumieć dopiero kiedy głębiej zaangażowałem się w praktyki związane z Buddyzmem Tybetańskim.

Kiedy mój pierwszy nauczyciel wyjaśniał mi dokładnie sposoby pracy z mantrą i udzielał instrukcji i wyjaśnień trzema kluczowymi punktami wokół których skupiały się te instrukcje były skupienie, relaksacja i precyzyjne utrzymywanie brzmienia dźwięku mantry zintegrowane z tymi dwoma punktami. Oczywiście mistrzowie Buddyzmu Tybetańskiego również podkreślają iż mantrę trzeba „intonować” dokładnie i precyzyjnie jednak w Buddyzmie Tybetańskim istnieje groźna fiksacja na punkcie ilości powtórzonych mantr, co owocuje tym iż niemal nikt z naszych praktykujących nie powtarza dokładnie mantr tylko spina się i bełkocze aby zrobić jak najwięcej powtórzeń :-)

Oczywiście nie ma tu mowy o skupieniu czy relaksacji, jest czyste rozproszenie i napięcie nie ma więc mowy o rozwinięciu jakiegokolwiek realnego doświadczenia :-) Oczywiście mistrzowie Buddyzmu Tybetańskiego podkreślają iż jeśli powtarzamy mantrę w stanie napięcia lub rozproszenia nie tylko nie ma mowy o rozwinięci żadnych realnych doświadczeń, ale owocem tego typu powtarzania mantr będzie wzrost pomieszania, napięcia i wszystkiego co najgorsze :-) Jednak fiksacja na ilości mantr sprawia, iż prawie nikt nie zwraca na to uwagi i nikogo nie interesuje rozwój doświadczeń tylko skompletowanie odpowiedniej ilości powtórzeń :-)

Wśród naszych praktykujących Buddyzm Tybetański oprócz wielu dziwacznych przesądów i ślepej wiary w dziwne rzeczy, krążą również sensacyjne opowieści o mantrach :-)

Jednym z typów tego typu opowieści są prawdziwe historie mówiące o praktykujących, którzy powtarzali jakąś konkretną mantrę i popadli w szaleństwo kwitowane stwierdzeniem, że ta konkretna mantra lub typ mantr jest niebezpieczny :-) W rzeczywistości to nie te mantry są niebezpieczne, tylko niewłaściwy sposób praktykowania mantry bywa niebezpieczny. Owszem niektóre mantry stymulują bardzo mocne doświadczenia, z którymi może być nam trudno sobie poradzić i jeśli używamy tego typu mantry musimy być bardzo uważni, a jeśli spostrzegamy niepokojące objawy z którymi sobie nie radzimy, kiedy następuje wzrost napięcia, lepiej dokładnie rozważyć czy ma sens kontynuowanie tej określonej praktyki i kierować się zdrowym rozsądkiem.

Przykładem tego typu doświadczenia mogą być dwie historie jakie opowiedział mi opat. Wykonywał on określoną praktykę mantryczną z powodzeniem i wszystko rozwijało się doskonale, jednak słyszał od zaawansowanych praktykujących iż inna praktyka mantryczna ma szczególną moc więc postanowił spróbować. Kiedy zaczął wykonywać tę nową praktykę przekonał się iż faktycznie ma ona szczególną moc, jednak po pewnym czasie praktyki zauważył iż ma nadmiar energii co początkowo go cieszyło, jednak ludzie zaczęli zwracać mu uwagę iż stał się drażliwy, autorytarny i coraz bardziej apodyktyczny. Początkowo ignorował to, jednak z czasem obserwując siebie zauważył, że istotnie robi się nerwowy i zaczyna tworzyć konflikty więc przerwał tę praktykę i wrócił do poprzedniej i po pewnym czasie wszystko się wyprostowało. Powiedział iż nie był sobie w stanie poradzić z nadmiarem energii związanej z tą praktyką. Opowiedział mi też historię o swoim dobrym znajomym, który tak jak i on skupił się na owej szczególnej praktyce jednak w przeciwieństwie do niego nie przerwał jej kiedy pojawiły się niepokojące symptomy, w wyniku czego nabawił się poważnych problemów psychicznych. Nie oznacza to wcale iż ta szczególna praktyka jest bardzo niebezpieczna, a tylko tyle, że nie dla każdego jest ona wskazana i trzeba zachować w niej umiar.

Inny przykład związany jest z moim pierwszym nauczycielem. W pewnym okresie zaczęliśmy wykonywać pewną praktykę mantryczną. Ja zacząłem ją nieco wcześniej i robiłem ją przez pewien czas osiągając na tyle pozytywne efekty, iż mój nauczyciel postanowił również się w nią zaangażować. Oczywiście miał on większe doświadczenie i biegłość w tego typu praktykach, wykonywał ją również bardziej intensywnie. Po kilku tygodniach porzucił tę praktykę z powodu wystąpienia bardzo niepokojących symptomów, co mnie zdziwiło gdyż u mnie nie było źle :-) Nauczyciel wytłumaczył mi, że mnie ta praktyka służy bo jestem jaki jestem i ona współgra ze mną, natomiast on jest inny i w jego przypadku ta konkretna praktyka działa inaczej.

Tego typu przykłady można mnożyć, ale wszystkie one mówią o jednym, iż w przypadku określonych praktyk mantrycznych jednym one mogą służyć, natomiast dla innych mogą na ich etapie praktyki nie być korzystne. Oczywiście w przypadku ludzi praktykujących poprawnie i nie popadających w jakieś skrajności nie jest to żaden poważny problem, po prostu obserwując siebie zauważają nawet niewielkie niepokojące symptomy odróżniając je od innych doświadczeń i oceniają czy są sobie z tym w stanie poradzić w danym momencie i czy przyniesie im to jakąś korzyść, a jeśli nie to po prostu rezygnują z tej określonej praktyki. Natomiast w przypadku ludzi, którzy są nieuważni, nie mają doświadczeń z praktyką, a przy tym kierują się jakimiś dziwnymi koncepcjami może to stanowić poważny problem.

Warto również zaznaczyć iż praktyka mantryczna (oczywiście poprawnie wykonywana) ma wiele etapów i na każdym z nich doświadczenia nieco się zmieniają, przy czym każdy etap stawia również odpowiednie wymagania w stosunku do praktykującego. Na początkowym etapie praktyki jeśli jest ona poprawna zazwyczaj szybko można rozwinąć określone pozytywne doświadczenia aczkolwiek nie muszą być one głębokie. Jeśli jesteśmy uważni i kontynuujemy praktykę możemy je stosunkowo łatwo rozwinąć i zintegrować z naszym życiem, a wówczas nie napotkamy na specjalne problemy. Problemy możemy stworzyć jeśli wytwarzamy dysonans między doświadczeniami związanymi z praktyką, a tym co robimy w okresach między praktykowaniem, zarazem przywiązując się do doświadczenia. Sens ma tylko wykonywanie praktyki mantrycznej, kiedy próbujemy zintegrować jej pozytywne doświadczenia z naszym życiem, wówczas faktycznie taka praktyka zmienia nas pozytywnie i może się harmonijnie rozwijać. Na kolejnym etapie praktyki doświadczenia mogą sprawiać wrażenie mniej intensywnych, ale zarazem mają głębszy, bardziej subtelny charakter, choć ogólnie obowiązują te same zasady i jeśli pogłębiamy integrację, praktyka również rozwija się bez problemów – ten etap praktyki zazwyczaj jest dłuższy i tu możemy się zetknąć z syndromami tzw. „odstresowania”. Jeśli jednak zachowujemy uważność i rozpoznajemy to nie stanowi to specjalnego problemu i praktyka szybko się rozwija.

W kolejnym etapie doświadczenia znów stają się niezwykle intensywne i zintegrowanie ich wymaga dużego zaangażowania i może być trudne, ale jeśli się to uda nawet częściowo, możemy osiągnąć ogromne korzyści – przy czym etapy te mogą powtarzać się cyklicznie i trzeba na nie patrzeć z szerszej perspektywy, jeśli ma to nam przynieść rzeczywiste korzyści, inaczej mogą one być tylko miłymi wspomnieniami :-) Ogólnie wiele zależy od intensywności praktyki – nie może ona być zbyt mało intensywna bo wówczas doświadczenia nie będą wyraźne, ale nie może być również zbyt intensywna bo wówczas nie będziemy w stanie zintegrować doświadczeń i nasza praktyka się załamie. Aby była ona korzystna musi być dostosowana do naszych realiów.

Jeśli chodzi o doświadczenia związane z praktyką mantryczną to jest ich wiele rodzajów, przy czym niektóre są mniej a inne bardziej istotne, przy czym każdy typ odnosi się do określonego aspektu praktyki. Jeśli zaś chodzi o integrację tych doświadczeń z naszym codziennym życiem to już zależy od konkretnej mantry i w związku z nią możemy znaleźć stosowne wyjaśnienia – przy czym warto zdawać sobie sprawę, iż teoretyczne wyjaśnienia i realne doświadczenia to dwie różne rzeczy. Możemy mieć np. koncepcję, że określona właściwość związana z konkretną mantrą jest nam potrzebna czy wręcz bardzo pożądana, jednak w rzeczywistości to tylko nasza intelektualna koncepcja i teoretyczne wyobrażenie i kiedy rzeczywiście pod wpływem praktyki zaczyna manifestować się ta określona pożądana właściwość związana z konkretną mantrą może się okazać, że nie bardzo potrafimy sobie z nią poradzić, bo wymaga to w nas konkretnych zmian, na które wcale nie musimy być gotowi i może się to nam już tak nie podobać :-) Mantra to nie magiczna różdżka która uczyni nas pięknymi, bogatymi itd. trzeba tu konkretnie z sobą popracować, inaczej otrzymane dary mogą okazać się kłopotliwe i możemy nie być w stanie ich przyjąć, a wówczas będziemy mieli kłopoty:-)

Zazwyczaj ludzie mówią iż chcieliby właściwości, której im brakuje, jednak w rzeczywistości łatwiej nam rozwinąć to co już mamy, niż zintegrować coś czego praktycznie nie mieliśmy, czy też zostało w nas stłumione. Podobnie w praktyce, kiedy rozwiniemy właściwość którą już mamy łatwiej nam zintegrować inną właściwość, której nam brakuje. Ponadto jest wiele różnych mantr związanych z określonymi właściwościami, a raczej można powiedzieć z różnymi aspektami określonych właściwości i jeśli kierujemy się tylko opisami i intelektualnymi koncepcjami możemy rozwijać nie to co sobie wyobrażamy i nie w taki sposób jakbyśmy chcieli, dlatego konieczna jest w tej praktyce wyjątkowa uważność jeśli się na nią decydujemy, bo jeśli zdajemy się na tępą ślepą wiarę w tej kwestii, to wcale nic dobrego dla nas nie musi wtedy z tego wyniknąć :-)

Mantra oczyszcza umysł, wytwarza konkretne doświadczenia i jest bardzo skutecznym narzędziem, ale tylko wówczas jeśli używamy jej we właściwy sposób, we właściwej dawce i we właściwym kontekście oraz z duża uważnością, w przeciwnym wypadku jak każde skuteczne lekarstwo może nam zaszkodzić, jeśli więc chcemy jej używać najpierw powinniśmy dowiedzieć się jak to dokładnie robić, potem spróbować się tego nauczyć przez uważną obserwację swojej praktyki, a następnie zdobyć trochę doświadczenia w tej kwestii i dopiero wówczas możemy spróbować z tym efektywnie pracować. Oczywiście najlepiej robić to pod okiem doświadczonego w tej kwestii nauczyciela tyle, że w praktyce bardzo trudno o takiego nauczyciela z którym mielibyśmy stały i nie ograniczony kontakt, o ile nie mieszkamy w klasztorze – dlatego w praktyce musimy w znacznym stopniu opierać się na obserwacji siebie i niestety uczyć się często na swoich błędach, co może oznaczać długą i żmudną naukę. Zdecydowanie lepiej jednak uczyć się na błędach, niż w nich trwać :-)

 

 

Ponieważ wszyscy żyjemy w samsarze pomieszanym uwarunkowanym stanie cokolwiek robimy, robimy to w pomieszany, relatywny sposób biorąc naszą iluzoryczną karmiczną wizję, za rzeczywistość.

Słowo sanskryckie „mantra” pochodzi od słów manas – umysł i tra – podnosić, ochraniać, oczyszczać. Mantra jest więc dźwiękiem (nie słowem), które oczyszcza, ochrania, wznosi umysł. Dźwięk ten reprezentuje określoną duchową energię, którą przywołujemy powtarzając mantrę w celu uspokojenia, oczyszczenia umysłu. Mantry wykorzystuje się w tylko w praktykach duchowych Hinduizmu oraz systemach wywodzących się z niego jak np. Buddyzm.

W Budyźmie Tybetańkim dzieli się mantry na różne typy, są to mantry pochodzące z sutr, nie mające nic wspólnego z tantryzmem zwane zung – są to mantry „magiczne” dzięki mocy płynącej z ich powtarzania, można wyeliminować przyczyny karmiczne wielu żywotów. Zung ngagas „mantry magiczne” znaleźć można głównie w naukach sutr, jak również w joga i krija tantrze. Są to manifestacje oświeconych istot związane z różnymi okolicznościami.

Rig-ngag „mantry rodzinne”- to dźwięki pochodzące od kogoś kto urzeczywistnił pewien typ mocy. Taka osoba może przekazać tę moc z pomocą dźwięków. Ci co powtarzają te dźwięki, sami z kolei mogą wytworzyć tę moc. Odmawiając je wiele razy, realizuje się ich funkcję. Można ich użyć do kontrolowania sił lub energii związanych z różnymi chorobami. Wszystkie podstawowe siły są powiązane z różnymi „rodzinami”. Są to nie tylko mantry stosowane na wiele rodzajów chorób, lecz także inne zewnętrzne problemy.

W końcu mantry Tantryczne, „rdzenne”, „mantry działania”. Oraz w najwyższych tantrach mantry „Dźwięku Natury Egzystencji”

Na poziomie „światowym” aby usunąć różne samsaryczne wewnętrzne i zewnętrzne przeszkody używa się przede wszystkim mantr „magicznych” oraz mantr „rodzinnych” przy czym aby te ostatnie działały niezbędny jest przekaz dźwięku tych mantr od osoby, która urzeczywistniła ich moc.
Wierzy się, że powtarzając określoną mantrę tego typu można wyleczyć się z choroby, usunąć określone przeszkody czy osiągnąć wiele innych światowych korzyści. Na ile skuteczne są tego typu zabiegi w praktyce trudno ocenić jednak uważa się, że oprócz mantr pochodzących z sutr tego typu praktyki nie przynoszą duchowych a tylko światowe korzyści związane z aktywizacją określonych energii, które nie koniecznie muszą być pozytywne. Ogólnie tego typu praktyki uważa się za nie Buddyjskie tylko „szamańskie” wynikające z pomieszanej egoistycznej motywacji. Nie można ich również uznać za „mantry” w pierwotnym znaczeniu tego słowa czyli za dźwięki oczyszczające i chroniące umysł.

Jeśli chodzi o „magiczne” Buddyjskie mantry to w istocie służą one oczyszczeniu i ochronie umysłu i przede wszystkim w ten sposób się ich używa zgodnie z Buddyjską pozytywną motywacją aby przynosić pożytek wszystkim czującym istotom oczyszczając umysł z trucizn czyli negatywnych szkodliwych emocji. Używa się ich we wszystkich Buddyjskich szkołach.

Dźwięk mantry wytwarza w praktykującym ją określony pozytywny stan emocjonalny oczyszczając negatywne stany emocjonalne w konsekwencji prowadząc do uspokojenia i zrelaksowania umysłu, wzrostu pozytywnego nastawienia i pozytywnej motywacji pozwalającej przezwyciężyć i oczyścić negatywne stany umysłu i skłonności wraz z wynikającą z nich negatywną motywacją i działaniami z niej wypływającymi. Z tego względu Buddyjskie mantry są bardzo pomocnym narzędziem pomagającym kultywować właściwe działania, mowę i myślenie będące fundamentem Buddyjskiej ścieżki.

Aby wytworzyć działanie mantry trzeba ją recytować we właściwy sposób i z właściwą silną motywacją w przeciwnym razie osiągnięcie korzyści płynącej z jej recytacji może być trudne oraz może stwarzać różne problemy.
Jak już wspomniałem mantra wytwarza pewien określony jednolity pozytywny stan emocjonalny, jednak my mamy również wiele negatywnych, nawykowych stanów emocjonalnych, których się trzymamy i które kultywujemy i wzmacniamy przy różnych okazjach. Kiedy więc z jednej strony recytujemy mantrę wytwarzającą pozytywny stan emocjonalny, zaś z drugiej strony trzymamy się i wytwarzamy negatywne stany emocjonalne pojawia się napięcie i nerwowość. Dlatego mistrzowie mówią, aby zanim zaczniemy powtarzać mantrę najpierw się zrelaksować, uwolnić od napięć bo jeśli będiemy recytować mantry w stanie napięcia i rozproszenia recytacja mantry wzmocni naszą nerwowość i pomieszanie. Dlatego właśnie recytację mantry poprzedza się ćwiczeniami relaksacyjno-oddechowymi wyciszającymi umysł i uwalniającymi nas od napięcia oraz pobudza właściwe pozytywne, ukierunkowanie, nastawienie umysłu.

Kiedy w wyniku recytacji mantry wzmacnia się w nas określony pozytywny stan emocjonalny wypiera on nasze negatywne stany umysłu w wyniku czego mogą one gwałtownie manifestować się w naszej świadomości – proces ten nazywa się procesem oczyszczania lub odstresowania – należy jednak umieć rozpoznać i właściwie postępować z tym procesem – czyli rozpoznać, że te stany emocjonalne, myśli i wspomnienia które właśnie się manifestują są procesem oczyszczania umysłu a więc nie należy ich zatrzymywać, podążać za nimi, blokować, tylko należy pozwolić im odejść. W przeciwnym przypadku ten proces może być trudny, długi i bolesny stwarzając wiele komplikacji.
Przykładem tego mogą być doświadczenia jakie pojawiają się w trakcie intensywnej praktyki medytacji Wadżrasatwy. W praktyce tej oprócz recytacji utrzymujemy określoną wizualizację, która ma nam pomóc w miarę bezboleśnie przejść proces oczyszczenia będacy wynikiem recytacji mantry Wadżrasatwy. Wizualizujemy strumień czystego nektaru, który przepływa przez nasze ciało wymywając wszelkie napięcia, negatywne emocje i wszystko co się pojawia – co reprezentuje właściwy stosunek do negatywnych stanów, emocjonalnych, wspomnień i treści jakie w procesie oczyszczania manifestują się w naszym umyśle.
W trakcie recytacji pojawiają się negatywne wspomnienia, myśli i stany emocjonalne jednak my ich nie zatrzymujemy, nie podążamy za nimi, nie wzmacniamy tylko gdy tylko je dostrzegamy relaksujemy się pozwalając by zabrał je strumień nektaru dzięki czemu uwalniamy się od nich by już więcej się nie manifestowały w strumieniu naszego umysłu.

Podczas procesu oczyszczania możemy doświadczać różnych negatywnych stanów emocjonalnych, smutku, strachu, gniewu, frustracji nie możemy jednak ich zatrzymywać poprzez rozmyślanie nad nimi, podążanie za nimi czy analizę tylko rozluźniamy się skupiając na mantrze aż odejdą i rozpuszczą się. Gdybyśmy tego nie zrobili tylko skupili się na tym stanie zaczęli za nim podążać rozmyślając zaczęlibyśmy rozwijać ten negatywny stan i stworzyli napięcie co było by dla nas bardzo bolesne i mogło by się długo ciągnąć unieszczęśliwiając nas. Jak powiedział Guru Rinpocze: „Dopóki nie zrelaksujesz umysłu, nie odnajdziesz szczęścia.”

Kiedy praktykujemy intensywnie na osobistym odosobnieniu zazwyczaj rozpoznanie negatywnych stanów jest bardzo proste i stosunkowo łatwo się zrelaksować pozwalając im odejść i rozpuścić się. Kiedy jednak praktykujemy z innymi jest to o wiele trudniejsze ponieważ mamy tendencję do projektowania negatywnych stanów naszego umysłu na zewnątrz i obwiniać za nie innych ludzi – stąd często na grupowych odosobnieniach gdzie recytuje się wiele mantr ludzie zachowują się dziwnie i wybucha wiele konfliktów.
Zazwyczaj podobnie się dzieje kiedy intensywnie praktykujemy recytację mantr w życiu codziennym, kiedy pojawiają się negatywne stany umysłu nie rozpoznajemy ich jako stanów oczyszczania umysłu i podążamy za nimi projektując je na innych stwarzając sobie i co gorsza wszystkim wokół wiele problemów, zamiast rozwijać pozytywne stany umysłu podążamy za negatywnymi rozwijając negatywne nawyki i nasza praktyka podąża w przeciwnym kierunku do zamierzonego. Dlatego zawsze należy obserwować siebie pamiętając o słowach Guru Rinpocze:

„Bez względu czy medytujesz na pustkę, czy na cokolwiek innego, to praktyka medytacyjna, która nie jest skutecznym środkiem na przeszkadzające emocje i nawyki, stanie się nieporozumieniem. Coś co nie przeciwstawia się przeszkadzającym emocjom i nawykom, stanowi przyczynę upadku w samsaryczna egzystencję.”

Kiedy o tym ciągle nie pamiętamy i nie obserwujemy naszych emocji aby rozpoznać proces oczyszczenia a tylko recytujemy bezmyślnie mantry stajemy się coraz gorsi popadając w negatywne stany umysłu takie jak depresja, drażliwość, wrogość by w końcu zaskorupić się w swoim szaleństwie co jest dokładnym przeciwieństwem duchowej praktyki, która ma prowadzić do rozwijania pozytywnych emocji w stosunku do innych, spokoju, otwartości i wewnętrznej radości. Jest to niebezpieczna pułapka w którą na krótszą lub dłuższą metę wpada większość praktykujących o ile nie wykonują praktyki w bezpośrednim bliskim kontakcie z nauczycielem do którego mają zaufanie a który dostrzegając pierwsze symptomy właściwie pokieruje ich praktyką. Dlatego praktykując mantrę powinniśmy nieustannie i bardzo uważnie kultywować właściwe nastawienie do innych oparte na współczuciu i łagodności w myślach, mowie i działaniu by dostrzec wrogość czy inne negatywne stany w naszym strumieniu umysłu gdy tylko się pojawią inaczej nasza praktyka jak intensywna by nie była stanie się jak powiedział Guru Rinpocze nieporozumieniem.

 

W Buddyźmie wierzy się, że recytacja mantr przynosi pożytek nie tylko recytującemu je, ale całemu otoczeniu w którym recytuje się mantry. W Budyźmie Tybetańskim (chociaż nie tylko) uważa się iż jedną z najpotężniejszych mantr obok mantry Wadżra Guru która przynosi wszystkim szczególny pożytek jest mantra Wielkiego Współczującego, dlatego zarówno w przeszłości jak i obecnie organizowane są wielkie recytacje tej mantry w przypadku jakiegoś niebezpieczeństwa, dla usunięcia przeszkód, odegnania negatywnych sił oraz przywrócenia pomyślności i bezpieczeństwa. Uważa się, że jest to jedna z najpotężniejszych ochronnych i oczyszczających mantr przynosząca niezmierzone pożytki.

Każdy kto miał szczęście brać udział w recytacjach tej mantry mógł przekonać się, że w istocie jej recytacja wytwarza stany współczucia, pozytywnego nastawienia i otwartości do innych.
Ja również kiedyś miałem szczęście wziąć udział w krótkim odosobnieniu poświęconym recytacji tej mantry. Po ukończeniu odosobnienia zauważyłem, że ilekroć wracam na miejsce gdzie się odbyło napełnia mnie radosny spokojny nastrój jakbym wchodził w przestrzeń czystej energii współczucia. Podobnych wrażeń doświadczałem w niektórych miejscach praktyki w których ktoś powtarzał intensywnie jakąś mantrę. Potwierdza to Buddyjskie przekonanie mówiące, że miejsce w którym recytuje się mantry staje się świętym miejscem i odwiedzając go można otrzymać błogosławieństwo.

Odwiedzając święte miejsca mogłem się również przekonać, że to co jest napisane w różnych Buddyjskich tekstach odnośnie oddziaływania takich miejsc na ludzi jest również prawdą.
W takich miejscach o wiele owocniej się medytuje i wszystkie związane z tym procesy w tym proces oczyszczania umysłu ulegają wzmocnieniu. Jest to bardzo korzystne dla medytującego we właściwy sposób jak również dla osób pozytywnie nastawionych, natomiast osoby w negatywnych stanach umysłu, z negatywnym nastawieniem mogą zupełnie inaczej reagować na tego typu miejsca – następuje tu proces analogiczny do opisanego wcześniej procesu oczyszczania – osoby takie trzymając się negatywnych nastawień i wzorców myślenia mogą doświadczać w takich miejscach poczucia dyskomfortu, niepokoju, pobudzenia oraz nasilenia negatywnych stanów umysłu. Ponieważ są do nich przywiązane i nie potrafią ich puścić mogą pojawić się u nich związane z tym problemy. Im energia jakiegoś świętego miejsca jest mocniejsza tym te oddziaływania są silniejsze a więc stany emocjonalne i wynikające z nich zachowania bardziej gwałtowne. Dlatego Tybetańskie przewodniki po świętych miejscach wyjaśniające sposób zachowania się w określonych miejscach mają głęboki sens.

W podobny sposób na innych mogą oddziaływać ludzie wykonujący intensywną właściwą praktykę mantry czyli wywoływać pozytywne stany umysłu jak również aktywizować proces oczyszczenia umysłu z negatywnych emocji. To w jaki sposób wpływa to na osoby z którymi się stykają zależy od stanu umysłu oraz nastawienia tych osób. Jeśli osoby stykające się z takim praktykującym mają pozytywne nastawienia ulegają one wzmocnieniu zaś w przypadku negatywnego nastawienia proces oczyszczania może powodować problemy stąd Tybetańskie wyjaśnienia dotyczące stosunku i zachowania wobec praktykujących również mają głęboki i bardzo konkretny sens wynikający ze stuleci doświadczeń.
Istnieją metody oczyszczania i uzdrawiania wykorzystujące ten mechanizm w których osoba posiadająca moc mantry recytuje ją zaś uzdrawiany wykonuje stosowną medytację niezbędną by proces przebiegł właściwie.

W Indiach skąd pochodzą mantry istniały bardzo precyzyjne zasady i metody ich recytacji -ton, rytm, melodia, intonacja itp. zapewniające ich skuteczność i chroniące przed skutkami nieprawidłowych metod recytacji jakie mogą wystąpić przy niektórych mantrach. Kiedy mantry rozprzestrzeniły się z Buddyzmem na inne kraje zasady te uległy ograniczeniu i zanikowi. Wynikało to z różnic językowych, np. większość mantr Buddyzmu Tybetańskiego pochodzi z sanskrytu oraz spokrewnionego z nim języka Odijany – Tybetańczycy nie są w stanie wymawiać ich prawidłowo ze względu na odmienność języka Tybetańskiego. Dzisiaj mimo iż w Tybecie nadal podkreśla się, że oddziaływanie mantr zależy od ich dokładnego wymawiania w stanie skupienia i relaksacji oraz istnieją instrukcje wyjaśniające w jaki sposób nnależy intonować określone mantry wierzy się, że siła ich oddziaływania zależy przede wszystkim od ilości powtórzeń mantry. Zachowały się jednak również inne wyjaśnienia mówiące nie tyle o ilości powtórzeń, ale jakości recytacji bądź określonym okresie czasu recytacji. W wyjaśnieniach tych mówi się, że aby uzyskać zamierzony efekt należy np. powtarzać mantrę od wschodu do zachodu słońca zachowując odpowiednie zasady, albo przez określoną liczbę dni np. trzy dni, siedem dni, dwadzieścia jedne, sto itp. ewentualnie, że należy wyrecytować odpowiednią ilość mantr w określonym czasie, albo wymagające ściśle określonych reguł postępowania w kresie recytacji mantry – co jak dowodzi praktyka jest sprawą zasadniczej wagi.

W Buddyzmie Tybetańskim osobę, która urzeczywistniła moc mantry i potrafi jej użyć nazywano Ngagpa z czasem jednak znaczenie tego terminu uległo rozszerzeniu na wszelkie osoby posiadające jakąś mistyczną moc, ascetów, mistyków bądź praktykujących, którzy po prostu wyrecytowali wymaganą tradycyjnie ilość mantr wierząc, że zapewniło im to moc mantry. W istocie można spotkać joginów posiadających rzeczywistą, konkretną moc związaną z praktykowanymi przez nich mantrami i potrafiących ją skutecznie zastosować jak i praktykujących którzy mimo wyrecytowania dużej ilości mantr nie potrafią tego zrobić i nie widać tu wyraźnej korelacji między ilością wykonanych recytacji a rzeczywistą mocą. Również w biografiach mistrzów można znaleźć wyjaśnienia mówiące, że niektórzy praktykujący są w stanie urzeczywistnić moc mantry nie wykonując zbyt wiele recytacji a inni mimo wielu recytacji mają z tym problemy. Wszystko wskazuje na to iż w urzeczywistnieniu mocy mantry zasadniczą rolę odgrywa nie sama ilość recytacji, ale właściwy sposób recytacji i przestrzeganie określonych zasad.

 

Czy intensywna praktyka Mantry zawsze prowadzi do szaleństwa?

 

Odpowiedź na to pytanie jest twierdząca – zawsze, bez wyjątku intensywna praktyka mantry prowadzi do szaleństwa.

Kiedy ktoś intensywnie praktykuje mantrę manifestują się negatywne stany emocjonalne, które opanowują umysł praktykującego, determinują jego sposób myślenia, reagowania, postrzeganie rzeczywistości w wyniku czego praktykujący popada w szaleństwo. Proces ten określa się niekiedy mianem odstresowywania lub oczyszczania umysłu jednak nie jest to do końca poprawne. Stan szaleństwa będący efektem intensywnej praktyki mantry można określić mianem odstresowywania bądź oczyszczania umysłu tylko w przypadku kiedy praktykujący doskonale uświadamia sobie swój stan szaleństwa i potrafi zastosować odpowiednie metody aby przez ten stan przejść i odzyskać równowagę emocjonalną co w praktyce zdarza się bardzo rzadko. Zazwyczaj stan szaleństwa przyjmuje formę cykliczną następnie utrwala się i zaczyna pogłębiać. Część praktykujących szuka pomocy psychiatrycznej poddając się leczeniu lub samodzielnie przyjmuje różnorakie leki jednak leczenie jest bezskuteczne ponieważ tylko tłumi objawy. O ile praktykujący nie jest w stanie w pierwszej fazie szaleństwa powrócić do równowagi staje się to niezmiernie trudne ponieważ traci rozeznanie i nie jest już w stanie uświadomić sobie swojego problemu a tym bardziej jego przyczyn, mechanizmu i sposobu postępowania mogącego przywrócić równowagę psychiczną.

Bezpieczne przejście tego okresu szaleństwa bez popadania w trwałe zaburzenie równowagi psychicznej jest możliwe tylko w dwu przypadkach. Pierwszym z tych przypadków jest sytuacja, kiedy praktykujący ma silne wsparcie grupy współpraktykujących trzymających się ściśle określonych zasad. Zazwyczaj ma to miejsce w przypadku wspólnot żyjących według ściśle określonych twardych zasad, obejmujących ludzi, którzy skutecznie przechodzili ten etap i dobrze go rozumieją a przy tym obdarzeni są zaufaniem osoby przechodzącej ten proces. Drugi przypadek to taki w którym praktykujący sam trzyma się ściśle określonych zasad, utrzymuje silną świadomość procesu, wie dokładnie jak sobie z tym radzić i ma odpowiednią determinację aby skutecznie zastosować właściwe metody i doprowadzić wszystko do pomyślnego końca. Zazwyczaj można wszystko zminimalizować kiedy praktykuje się intensywnie utrzymując właściwy kierunek na ścisłym odosobnieniu. Jakakolwiek pomoc osobie popadającej w szaleństwo jest bardzo trudna i może pochodzić tylko od osoby, którą praktykujący bardzo szanuje i ma do niej zaufanie. W okresie szaleństwa praktykujący doświadcza stanów, lękowych, depresyjnych, staje się bardzo drażliwy i agresywny w stosunku do otoczenia. Zazwyczaj agresja ma przede wszystkim charakter werbalny okresowo stając się bardziej czynna, zachowania przybierają bardzo często charakter maniakalny w rzadkich przypadkach praktykujący zupełnie traci kontakt z otoczeniem popadając w morderczy szał lub inne skrajnie niebezpieczne formy agresji rzadziej autoagresji. Zazwyczaj napady szału mają charakter krótkotrwały jednak inne objawy mogą być długotrwałe. Skrajne przypadki są raczej rzadkie jednak znane są przypadki kiedy praktykujący musieli być siłą obezwładniani w atakach morderczego szału – dotyczy to przede wszystkim praktykujących groźne mantry.

Zazwyczaj jednak proces popadania w szaleństwo ma charakter stopniowy i „łagodny” dlatego większość praktykujących ignoruje lub nie uświadamia sobie pierwszych objawów nawet kiedy otoczenie zwraca im na nie uwagę. Ponieważ szaleństwo to ma przebieg cykliczny po pewnym czasie wszystko wydaje się powracać do normy jednak kolejne cykle są głębsze i dłuższe, zaś okresy równowagi coraz krótsze aż zaburzenie równowagi psychicznej staje się praktycznie trwałe.

Aby ustrzec się popadnięcia w chroniczne szaleństwo konieczne jest fanatyczne, literalne przestrzeganie zasad ośmiorakiej ścieżki, oraz żarliwe rozwijanie w Bodhiczity w okresie intensywnej praktyki mantrycznej jaki i bezpośrednio po jej zakończeniu. Daje to kotwicę i wyznacza właściwy kierunek praktyki zabezpieczając przed pogrążeniem się w negatywnych stanach emocjonalnych. Niezbędne jest również odrzucenie ethernalizmu i ugruntowanie się w poglądzie sunjaty co umożliwia zdystansowanie się i nie trzymanie się kurczowo pojawiających się negatywnych stanów emocjonalnych. Konieczna jest również regularna intensywna praktyka shine, oraz uważne obserwowanie siebie by być świadomym rozwijających się procesów i móc je rozpoznać kiedy się pojawiają.

Kiedy rozpoczyna się intensywną praktykę mantryczną podstawą jest unikanie rozproszenia oraz staranne wymawianie mantry z zachowaniem jej rytmu i brzmienia – dotyczy to przede wszystkim indywidualnej praktyki z mantrą. Tylko wówczas praktyka mantryczna rozwija się właściwie i możemy rozpoznać wszystkie symptomy we właściwym czasie a przez to postępować z nimi właściwie unikając nieświadomego popadnięcia w szaleństwo.

W rozwoju właściwej praktyki mantrycznej można wyróżnić kilka etapów:

Etap wdrażania się w praktykę czyli przyzwyczajania się do brzmienia mantry wymaga pewnej dyscypliny dopóki nie uchwyci się właściwego rytmu, relaksującego brzmienia mantry.

Etap przyjemnych stanów umysłu pojawia się kiedy brzmienie mantry staje się naturalne z zachowaniem tępa i rytmu. Na tym etapie praktyka staje się przyjemna, zrelaksowana i bezwysiłkowa. Czyste brzmienie mantry wprowadza nas w stan komfortu psychofizycznego i zaczynamy doświadczać silnego pola emocjonalnego mantry. Po każdej sesji recytacji czujemy się przepełnieni pozytywną energią, radością nasz umysł jest jasny i odświeżony, czujemy się pozytywnie nastawieni do świata, próbujemy to utrzymać i rozwijać po sesji recytacji. W ten sposób powinna też przebiegać każda codzienna recytacja mnatry.
Czas trwania tego etapu zależy od intensywności i poprawności naszej praktyki, może on trwać bardzo długo jeśli nasza praktyka jest uważna i zrelaksowana – im dłużej on trwa tym łagodniej i łatwiej możemy dostrzec i poradzić sobie z następnym etapem. Im praktyka staje się bardziej intensywna tym szybciej przechodzimy do następnego etapu. Możemy również pozostawać na tym etapie jeśli nasza praktyka nie jest zbyt intensywna, ale zwrownoważona i najlepiej tak zrobić.

Etap negatywnych stanów umysłu najczęściej pojawia się kiedy praktyka staje się bardziej intensywna. Odczuwamy intensywnie pole emocjonalne mantry i zaczynają się pojawiać nasze negatywne stany emocjonalne, wspomnienia, napięcia przesłaniając nam to pole na jakiś czas, nie możemy przez to utrzymać skupienia i rozpraszamy się raz po raz. W takim przypadku nie powinniśmy przerywać recytacji dopóki nie osiągniemy klarowności i zawsze kończyć sesję w stanie klarowności, jednak nawet jeśli w ten sposób postępujemy to po zakończonej sesji zaczynają się pojawiać negatywne stany umysłu, napięcia, rozproszenie, rozdrażnienie a nasze reakcje emocjonalne stają się silniejsze, dlatego aby temu nie ulec niezbędne jest ścisłe trzymanie się litery ośmiorakiej ścieżki. Jeśli kończymy sesję zanim powrócimy do klarowności wszystko to staje się bardziej intensywne i trudniejsze do rozpoznania i opanowania. Na tym etapie negatywne stany emocjonalne manifestują się cały czas zarówno podczas sesji recytacji, jak i między sesjami, manifestują się również w snach. Pomoc je opanować może tylko intensywna, regularna medytacja jednopunktowego shine i na nią najlepiej położyć na tym etapie największy nacisk. Najlepiej praktykować wówczas na odosobnieniu, wtedy można w miarę szybko przywrócić równowagę oczyszczając się z negatywnych stanów emocjonalnych lub sprowadzić je do na tyle niskiego poziomu, że potrafimy sobie z nimi bez większych problemów radzić.

Etap przejrzystości pojawia się kiedy rzeczywiście uwolnimy się od negatywnych stanów umysłu z poprzedniego etapu wówczas zaczynamy funkcjonować na wyższym poziomie świadomości pozostając spokojni i zrównoważeni, pełni energii a nasz umysł zyskuje niespotykaną wcześniej przejrzystość – w TM mówi się wówczas iż osiągnęło się kosmiczny stan świadomości. Osiągnięcie tego stanu przy intensywnej poprawnej praktyce możliwe jest w przeciągu trzech do sześciu miesięcy praktyki, zazwyczaj jednak zajmuje więcej czasu przy pierwszym cyklu praktyki. Kiedy osiągamy ten etap wydaje nam się, że czy medytujemy czy nie, czy się przykładamy czy nie wszystko jest idealnie i możemy dojść do wniosku, że w zasadzie osiągnęliśmy cel i już nic nie musimy robić, możemy porzucić medytację a nawet możemy sobie pobłażać we wszystkim a i tak nie utracimy owocu naszej praktyki. W rzeczywistości jeśli porzucimy praktykę i zaczniemy sobie pobłażać we wszystkim po pewnym czasie stopniowo utracimy ten stan aż w końcu popadniemy w zwyczajny pomieszany stan umysłu a wówczas powrócenie do tego stanu okaże się bardzo trudne. W istocie nie osiągnęliśmy celu praktyki a jedynie pewien etap na którym powinniśmy spróbować się ugruntować.

Wszystkie z tych etapów mogą przebiegać mniej lub bardziej intensywnie trwać dłużej lub krócej a kiedy cały czas utrzymujemy intensywną i poprawną praktykę zaczynają powtarzać się w określonych cyklach choć zazwyczaj pierwszy cykl jest najtrudniejszy i najłatwiej na nim popaść w szaleństwo co przydarza się większości praktykujących i tak im już zostaje :-)

Proces ten występuje w większości praktyk medytacyjnych, szczególnie intensywnie manifestuje się w przypadku pewnych specjalnych praktyk oddechowych oraz pojawia się w wyniku medytacji zen gdzie znany jest pod nazwą „makyo”. Adepci zen jednak zazwyczaj nie mają żadnego problemu z pozytywnym przejściem tego etapu z powodu ugruntowania w praktyce medytacji wyciszającej jak i samej intensywności, oraz poglądu utrzymywanego w związku z praktyką zen. Proces ten jest również dobrze opisany w związku z Medytacją Transcendentalną, jednak powyższe rozważania odnoszą się przede wszystkim do praktyki mantrycznej związanej przede wszystkim z Buddyzmem Tybetańskim.

Osobiście pierwszy raz doświadczyłem tego procesu na początku intensywnej praktyki w której drugi etap trwał u mnie około trzech miesięcy i był bardzo traumatyczny. Wtedy spotkałem doświadczonego nauczyciela, dzięki któremu szybko powróciłem do równowagi i pod jego okiem zacząłem się wdrażać w intensywną praktykę shine, kontynuując pracę z mantrą by w przeciągu następnych kilku miesięcy po raz drugi doświadczyć przejścia przez wszystkie etapy praktyki. Pod jego kierunkiem przeszedłem dwa takie pełne cykle i doświadczyłem nie znanego mi wcześniej stanu głębokiej trwałej równowagi, która utrzymywała się przez dwa lata, kiedy cały czas intensywnie kontynuowałem praktykę. Po dwu latach udało mi się przejść przez kolejny cykl, a po kolejnych dwu latach następny. Te dwa ostatnie cykle nie były już tak traumatyczne owocowały natomiast coraz głębszymi stanami stabilizacji.

Doświadczenia te opisywali mi również przyjaciele i znajomi odbywający tradycyjne trzyletnie odosobnienia, niektórych z nich miałem okazję obserwować na różnych etapach praktyki dzięki czemu nauczyłem się wyraźnie dostrzegać symptomy tego procesu. Znam również dwie osoby, które doświadczyły tej dezintegracji pozytywnej integrując się na wyższym poziomie poprzez zwyczajną codzienną praktykę. Niestety znam też wiele osób, które utknęły na etapie szaleństwa nie rozpoznając czym ono jest mimo wyraźnych i oczywistych symptomów tkwiąc w nim latami nie mogąc sobie w żaden sposób z tym poradzić bez szans na wyjście, kilka z nich od lat bezskutecznie leczy się psychiatrycznie.

Przy tej okazji warto podkreślić, że problemem nie jest sam proces, który jest w istocie czymś naturalnym, problemem jest nie rozpoznanie go u siebie i nieumiejętność postępowania z nim aby zakończyć go pozytywnie.
Zazwyczaj osoby u których zaczyna się ten proces wchodząc w drugi traumatyczny etap doświadczają nerwowości, silnych stanów emocjonalnych, tracą klarowność umysłu i stwierdzają, że „praktyka im nie idzie” w związku z czym ograniczają ją, odchodzą od niej lub zmieniają swoją praktykę – co jest najgorszym z możliwych błędów w zaistniałej sytuacji. Inni trzymają się sztywno, niekiedy wręcz fanatycznie formalnej praktyki „która im nie idzie” nie rozumiejąc, że na etapie na jakim się znaleźli samo trzymanie się formy i formalnej praktyki nie jest absolutnie tym co powinni robić. Na tym etapie konieczne jest zrozumienie istoty praktyki, którą się wykonuje i pogłębienie jej przede wszystkim poza formą bo jeśli się tego nie zrobi nie jest możliwe przejście etapu negatywnych stanów umysłu, a im dłużej tkwi się w tym stanie tym trudniej się wyrwać. Błąd większości praktykujących leży w tym, że w istocie nie próbują oni zrozumieć istoty praktyki, a nawet kiedy otrzymują stosowne wyjaśnienia absolutnie nie próbują ich wdrażać w praktykę ograniczając się do mechanicznej emocjonalnej praktyki opartej na mętnych mrzonkach i płytkich koncepcjach ignorując zupełnie wyjaśnienia dotyczące realnego, praktycznego wymiaru praktyki, jej rzeczywistego celu w ich konkretnym wymiarze. W istocie podstawą praktyki ma być jej zrozumienie, które powinno być nieustannie pogłębiane a nie bezmyślne, egzaltowane uwierzenie w praktykę. Jeśli nie ma praktycznego zrozumienia a jest ślepa, egzaltowana bezkrytyczna wiara w magię praktyki nie ma praktycznej możliwości przejścia etapu negatywnych stanów umysłu i musi się to zakończyć utknięciem w szaleństwie.