To nie jest łatwe, obdarzanie siebie pełną miłości życzliwością i przyjaźnią. Dlatego w tej medytacji jest wskazane zaangażowanie bez pośpiechu. Można wykonywać ją zawsze i wszędzie. Stopniowo zaczniesz zauważać, że nie da się karmić innych bez jednoczesnego karmienia siebie. Naprawdę trudno okazywać miłość innym, gdy atakuje się siebie za to, że jest się niewystarczająco dobrym. Będąc wytrwałym w praktykowaniu uważności na siebie i na to, co słychać w środku, z czasem da się słyszeć cichutki, na początku słabiutki, a z czasem coraz głośniejszy i silniejszy głos serca. Najpierw zacznij od współczucia (nie myl tego z litością) samemu sobie. Wsłuchaj się ze współczuciem i akceptacją co nieśmiało chce ci zakomunikować twoje serce. Wiadomo, że umysł na początku będzie zakrzykiwał ten głos. Jednak to ty decydujesz, który ma dojść do głosu. Przynajmniej posłuchaj co ma ci do powiedzenia, bez krytykowania i oceniania. Tylko posłuchaj i zaakceptuj, że taki głos też w tobie jest. Przypominam, że akceptacja nie musi oznaczać aprobaty i twojej zgody na to co usłyszysz. Zaakceptuj tylko, że tak jest.

Życzliwość dla tego słabego głosiku twojego serca, pozwoli ci przemienić mechanizm unikania w zajmowanie się tym, co ma do powiedzenia twoje serce. Taka zmiana nastawienia ułatwi ci podążać w stronę otwartości, kreatywności i szczęścia, a jednocześnie niweluje leki, poczucie winy, obawy i stres, prowadzące do wyczerpania i chronicznego poczucia niezadowolenia.

Życzliwość powstaje przez empatię. Mówi się o niej w kontekście innych ludzi, jednak równie ważne jest to, by być otwarty i przyjmującym wobec samego siebie. Może tak być, że dla siebie masz mało empatii jeżeli chodzi o twoje myśli i uczucia, starając się je tłumić, lekceważyć i traktować jako słabości. Albo zbyt folgujesz emocjom: spełniasz swoje zachcianki z poczuciem, że coś ci się należy (np. słodycze, papierosy, alkohol) ignorując jednocześnie potrzeby.

Jak sobie pomóc? Wyobraź sobie, że najgłębsze myśli i uczucia nie chcą, by im folgować lub je lekceważyć. One chcą tylko być zauważone, usłyszane, zrozumiane. Chcą byś z empatią odniósł się do nich, uznał, że są. Tylko tyle… Popatrz na nie jak na płaczące dziecko i przytul mentalnie, utul i ukołysz. Po prostu. Nic więcej nie trzeba.

autor – źródło: mojadrogadosiebie.blog.pl/