Zostałam poproszona o napisanie tekstu o kreatywności ale im dłużej o nim myślę tym bardziej przekonana jestem, że to nie tyle tekst powinien być to cykl tekstów. Słowo jest znane i powszechne. Co chwila gdzieś się mamy kreatywnością popisać a osoba szukająca pracy niemal musi mieć wpisane to w CV tuż obok odporności na stres. Wydawałoby się, że to jedna z najcenniejszych umiejętności ale wystarczy rozejrzeć się dookoła by zrozumieć jak bardzo jest deficytowa.

Czym zatem jest kreatywność?

Spojrzeniem z innej perspektywy. To tak najkrócej ale w sumie do tego się sprowadza.  Nieważne bowiem o jakiej dziedzinie będziemy mówić, kreatywność to przekraczanie znanych granic i utartych szlaków.  Dlatego najbardziej kreatywne są dzieci. Nie znają zasad i ograniczeń.  Łączą wszystko ze wszystkim wedle swojego pomysły nie bacząc na innych. Przynajmniej do czasu.

Dlaczego zatem kreatywność jest tak unikatowa, mimo że w sumie jest równie powszechna co pożądana? Bo jest pożądana u jednostek ale nie u mas. Kreatywna jednostka w grupie będzie unikalna a jeśli ma charyzmę  lub osobę z takimi talentami obok siebie to może wiele zdziałać.  Jednak z punktu widzenia większości, osoby kreatywne to przede wszystkim osoby kłopotliwe: zadają niewygodne pytania, łamią konwenanse, są w pewien sposób krzykliwe, rzucające się w oczy i burzące znany i akceptowany ład. Dzieci od małego słyszą że mają być grzeczne, że mają słuchać starszych, są oceniane w kategoriach: to jest dobrze a to źle.  Chcą zasłużyć na „dobrze” więc wpisują się w utarte zasady i formy lub jeśli mają duszę buntowników wybierają „źle” by iść pod prąd akceptowanym formom najczęściej wpisując się jedynie w inne formy. Nieliczni buntując się wytyczają nowe szlaki. Zaś kreatywność której szukają pracodawcy to ta najbardziej okiełznana.

Czy taka formę można w ogóle określić kreatywnością? Tak, ale to jak lew w cyrku. Niby nadal jest lwem ale nijak się ma do króla sawanny jakim mógłby być na wolności. Jeśli zatem chcemy być naprawdę kreatywni, nie zatrzymujmy się na cyrku.

Kreatywność  jest  z natury dzika i nieokiełznana.  Nie zważa na konwenanse, nie trzyma się zasad, wykracza poza wszelkie normy. Jest niebezpieczna patrząc z punktu widzenia przeciętnego zjadacza chleba. Dlatego dzieci tak często słyszą, że czegoś nie wolno albo że nie wypada.  Kreatywny umysł jednak przy każdej trudności stawia pytanie: dlaczego? Niczym męczący pięciolatek wykańczający swymi pytaniami wszystkich dorosłych. A dorośli zamiast rozbudzać ciekawość zabijają ją tłumiąc pytania.

Tu przechodzimy wiec do tego co nas blokuje, bo na pewno jednym z tych czynników jest wychowanie. Nie chodzi jednak o same normy które przyjęliśmy, daną wiarę, filozofię czy moralność ale o to, że zrobiliśmy to bezrefleksyjnie. Daliśmy sobie wdrukować poglądy ludzi wśród których przyszło nam wzrastać. Jedne środowiska są bardziej konserwatywne inne mniej, jedne sprzyjają indywidualnemu myśleniu a inne wręcz przeciwnie, jedne akceptujemy bo wydają się nam dobre a przeciw innym się buntujemy. Problemem jest jednak nie to co nam do głowy wtłoczono, ale to, że my nie poświęciliśmy chwili na to by odsiać ziarno od plew. Nawet buntując się najczęściej zmieniamy jedne zasady na drugie bez ich zgłębiania.  Dostajemy gotowe wzorce i uczymy sie jak nimi żonglować. I znów wracamy do cyrku. Oswojony lew żonglujący maskami.

Ale błędem byłby przekonanie, że tylko czynniki zewnętrzne nas ograniczają, choć wielu lubi pozostać przy tej formie. Najłatwiej znaleźć winnych poza nami, jednak takie stanowisko świadczy tylko o naszej niedojrzałości. Nie tylko w tym temacie naszą największa przeszkoda jesteśmy my sami. Nie na darmo padły słowa: „gdy chcesz osiągnąć oświecenie musisz najpierw zabić rodziców, potem zabić mnie a na końcu siebie”.  Z kreatywnością jest podobnie: wszystkie dostane wzorce trzeba po prostu wyrzucić. Nie myśleć o ocenie, o tym czy się spodoba, jak zostaniemy odebrani. Przekraczamy wszystkie granice przynajmniej na etapie pomysłów. Ta osławiona amerykańska burza mózgów nabiera sensu dopiero w chwili przemęczenia gdy ludzie zaczynają gadać kompletne głupoty, gdy łapią głupawkę i plota trzy po trzy. To wtedy z zakamarków naszego umysłu wyskakują najlepsze pomysły. Wtedy i w nocy. Najgłupsze nawet warto zapisać, bo choć w danej chwili mogą być nieprzydatne to za chwilę mogą okazać się bezcenne. Bo siłą kreatywności jest nie tylko oryginalny pomysł, ale też umiejętność łączenia różnych rzeczy w nowy sposób.

Ale wracając do zabicia siebie. O Ego wiele pisano i często w sposób niepochlebny. Niektórzy mówią by je odrzucić, pokonać, zabić. Ja nie jestem tak drastyczna w ocenie. Ego to część nas i trzeba ją szanować. Ale to nie znaczy że mamy je rozpieścić. Kłopotem jest zatem nie tyle samo Ego co to, iż je rozpuściliśmy. Postawiliśmy siebie w centrum wszechświata, boimy się odebrania nam laurów czy po prostu porażki. Nauczeni jesteśmy skrajnych postaw, które powodują że albo się przeceniamy albo niedoceniamy. Oba te zachowania wrzucają nas w kierat wzorców. A precyzyjniej: sami w ten kierat wchodzimy chcąc coś sobie lub innym udowodnić.

Kreatywność nie jest zatem czymś wrodzonym czy przypisanym. Nie ma też warunków idealnych by stworzyć istotę kreatywną. Na to czy będziemy tworzyć nowe zamiast powielać stare wpływa wiele czynników zaś każda istota jest indywidualną historią. To co jedna osobę wyzwoli inna może spętać. Warto też pamiętać, że w większości odtwarzamy a nie tworzymy i nie ma co się tym faktem przejmować. Ciśnienie wytworzone presją, jakąkolwiek, doskonale blokuje przepływ  wszelkiej energii dając odwrotne rezultaty. Dopiero jak odpuszczamy, jak jest po fakcie, wtedy pozwalamy energii płynąć i realizować to co mieliśmy. To między innymi dlatego najlepsze riposty przychodzą nam do głowy dawno po kłótni.

A skoro o energii, presji  i uwadze to na koniec jeszcze jedno spostrzeżenie: ważne jest tez to jak definiujemy kreatywność. Nie ważne jest bowiem o jakiej dziedzinie mowa: kreatywny może być każdy. Umysł ścisły i  humanistyczny, lingwista i fizyk, artysta plastyk i malarz pokojowy. Każda dziedzina ma miejsce na nowe, inne, ciekawe. Zatem jeśli miałabym wskazać pierwszy kok do otwarcia się na tworzenie to właśnie rozszerzenie tej definicji.