Znacie ten stan kiedy jedna myśl goni drugą, żadnej nie można się uchwycić, bo już pojawiają się następne i mnożą się jak Gremliny po zmoczeniu wodą? Wychodzicie z domu i nie możecie sobie za nic przypomnieć, czy zakluczyliście drzwi lub wyłączyliście żelazko? Często miewałam takie stany i trudno było mi zebrać myśli a już najgorzej było wieczorem, kiedy wydawało się, że jestem zmęczona i wystarczy przyłożyć głowę do poduszki i sen sam przyjdzie. Niestety nic z tego, myśli zaczęły zasuwać jak kolejka w lunaparku i ani rusz nie chciały się wyciszyć. Przewracanie z boku na bok, próba konstruktywnego rozwiązania jakiegoś z problemów pojawiających się lawinowo, wstawanie do toalety, głód i pragnienie, a czas leci nieubłaganie i rano trzeba wstać rześkim i pełnym energii, bo czeka dzień pełen pracy i obowiązków. Istny koszmar.

Zaczynam funkcjonować jak zombi – twarz coraz bledsza, oczy podkrążone, makijaż coraz mocniejszy, bez kawy ani rusz, a mimo to koncentracja coraz słabsza. Do tego dochodzi rozdygotanie wewnętrzne – świadomość, że długo tak się nie da bez przykrych konsekwencji i lęk pomieszany ze stresem i wyczerpaniem. Co robić? Lekarz na pewno zapisze jakieś leki, które pomogą od razu. Mi pomogły, jednak po jakimś czasie zauważyłam, że nadal funkcjonuję jak zombi, tylko inaczej. Może i śpię i nie myślę tyle, a jednak do szczęścia brakuje tyle samo co wtedy. Dlaczego? Bo mniej czuję, nie mam kontaktu ze swoimi emocjami, są przytłumione. Co prawda nie ma lęku i nerwowości, ale też i radości jakby mniej. Libido spadło na pysk, więc i z tego tytułu radość zniknęła. Brak zainteresowań, trochę nudno, ale nic się nie chce. Jedzenie jest ok, ale ileż można jeść. W końcu przybieram na wadze i mam kolejny powód do frustracji, a na aktywność fizyczną nie mam ochoty. No i dochodzi świadomość, że leki mają skutki uboczne, bo już czuję, że zaczynam mieć problemy z żołądkiem. Lekarz znajduje na to radę – są leki osłonowe. Uff jest jednak ratunek! Do czasu – niestety zaczynają szwankować jelita a potem wątroba. Już wiem, że na lekach nie da się w nieskończoność i trzeba będzie odstawić. Jak w takim razie żyć?!

Praktyka uważności jest prosta, jedyną trudnością jest to, że trzeba ją praktykować. Dzięki niej odzyskałam spokój, poczucie szczęścia i zadowolenia. Nauczyłam wyzwalać się z lęku, stresu i wyczerpania. To wcale nie oznacza, że nic złego mi się nie przytrafia. Przytrafia, ale potrafię sobie z tym lepiej radzić i jestem zdrowsza, silniejsza i szybciej się regeneruję. Jak to robić? Postaram się opisać Wam te praktyki, które dają mi najwięcej. Bardzo będę Wam wdzięczna za komentarze i uwagi.

Najprostsza minutowa medytacja.

Usiądź na krześle z wyprostowanymi plecami i stopami ustawionymi obok siebie na podłodze. Skup się na swoim oddechu jak, wpływa i wypływa z ciała. Bądź w kontakcie z odczuciami płynącymi z każdego wdechu i wydechu. Obserwuj oddech nie czekając na żadne niezwykłe wydarzenie. Obserwuj, co jest, bez próby zmieniania czegokolwiek. po chwili twoje myśli zaczynają uskuteczniać gonitwę, zauważ tylko, że tak się stało i wróć do oddechu. Nie karć się – uświadomienie sobie tego już jest sukcesem, to kluczowa zasada praktyki uważności. Twój umysł może stać się tak spokojny jak tafla stawu lub nie. Poczucie wyciszenia, nawet jeżeli się pojawi, może być ulotne. Jeśli to cię zezłości lub zniecierpliwi to zauważ, że te uczucia też są ulotne, Cokolwiek się zdarzy, pozwól, by było takie jakie jest. Po minucie otwórz oczy i ponownie zobacz pokój, w którym się znajdujesz.

Typowa medytacja polega na tym, by skupić uwagę na tym jak oddech wpływa do ciała i wypływa z niego. Skupienie to pomaga zaobserwować, jak myśli pojawiają się w głowie i stopniowo zrezygnować z walki z nimi. Po jakimś czasie zaczynasz rozumieć, że one przychodzą i odchodzą i że ty nie jesteś swoimi myślami. One są czymś w rodzaju nagrań na twoim dysku, gromadzonymi na przestrzeni całego życia. Są tam przekazy naszych rodziców, nauczycieli, księdza, przyjaciół, wrogów, wszystkich, którzy byli i są znaczący w naszym życiu. Możesz wyobrażać je sobie jak bańki mydlane lub chmury na niebie. Przychodzą i odchodzą i to ty masz wybór, czy zrobisz jak ci radzą. Cała sztuka w uważności polega na obserwacji bez krytyki i oceniania. Przyglądamy się im z zaciekawieniem i uczymy traktować je jak coś zewnętrznego. Wtedy pojawia się umiejętność wyłapywania schematów myślowych łapiących nas w pułapkę kołowrotka, który jak zacznie zasuwać to już nie potrafimy go zatrzymać. Uważność daje początek odzyskiwania kontroli nad swoim życiem. Podnosi poziom szczęścia i dobrostanu psychicznego. Jeżeli jesteś wytrwały i zdobędziesz się na wewnętrzna dyscyplinę to twoim udziałem staje się dłuższe i szczęśliwsze życie. Co mówią o tym badania psychologiczne?

– Lęk, depresja i drażliwość tracą intensywność. Poprawia się pamięć, czas reakcji na bodźce oraz wytrzymałość umysłowa i fizyczna. – – Osoby regularnie praktykujące uważność tworzą lepsze i bardziej satysfakcjonujące związki. – – – – Obniżone zostają kluczowe wskaźniki chronicznego stresu, łącznie z nadciśnieniem. – Dowiedziono, że skuteczniejsze jest leczenie chronicznego bólu, nowotworów i uzależnień. – Poprawie ulega działanie układu odpornościowego dzięki czemu lepiej radzimy sobie z sezonowymi infekcjami typu przeziębienie czy grypa.

Czym jest medytacja lub praktyka uważności? Nie jest praktyką religijną ( niektórzy mają obawy) lecz treningiem umysłu. Nie trzeba siedzieć na podłodze po turecku. Można to robić wszędzie i w dowolnej pozycji. Jest prosta i nie chodzi w niej ani o sukces ani o porażkę. Nawet kiedy jest to dla ciebie trudne (a tak bywa na początku), dowiesz się czegoś cennego o tym, jak działa twój umysł, a więc wyniesiesz z tego korzyść psychologiczną. Zobaczysz świat wyraźniej, zaczniesz podejmować mądrzejsze, bardziej przemyślane działania zmierzające do zmiany tego, co należy zmienić. Staniesz się współczująco świadomy, co pozwoli ci ustalać cele i znajdować optymalną drogę.

Zastanawiasz się może, dlaczego spokój i szczęście, których pragniesz, tak często wymykają ci się z rąk? Dlaczego tak wiele rzeczy w życiu wiąże się z szaleńczą gonitwą, przykrymi emocjami i zmęczeniem?

autor – źródło: mojadrogadosiebie.blog.pl/