Podstawą mojej praktyki snu jest medytacja „wewnętrznego Ognia.” Indian Iirokezów przekazana przez wybitną szamankę Dhyani Iwahoo. Jest to bardzo piękna medytacja, którą od razu bardzo mi się spodobała kiedy poznałem ją przed laty. Łączy ona medytację oczyszczania i pobudzania czakr z czystą głęboką medytacją na współczucie i jest to bardzo potężna praktyka. Przypomina metody oczyszczania przygotowujące do snu, jakie poleca Medicine Grizzlybear Lake a także praktyki Tybetańskiego Bon tak, że można ją uznać za kwintesencję tych metod, dlatego mimo iż na przestrzeni lat poznawałem i praktykowałem różne metody zawsze wracałem do niej. Jej zaletą jest również to, że jest bardzo łatwa do praktykowania a przede wszystkim jest niezwykle efektywna i to w bardzo szerokim zakresie – oto ona:

„Usiądź wygodnie z wyprostowanym kręgosłupem. Oddychaj naturalnie i uspokój swoje myśli.

Wyobraź sobie spirale wstępującą z Ziemi poprzez podstawę twego kręgosłupa.
U podstawy kręgosłupa wyobraź sobie złoty trójkąt, wewnątrz którego płoną trzy święte ognie: niebieski, czerwony i żółty.
Poniżej pępka wyobraź sobie ciemnoniebieski pierścień.
W splocie słonecznym niebieski kwadrat wypełniony pomarańczowym słońcem.
W centrum dwa trójkąty stykające się wierzchołkami.
W centrum gardła niebieski kanał oświetlony pojedynczą gwiazdą.
Na ośrodku czoła złoty trójkąt.
Ponad głową siedem gwiazd, jedna nad drugą.

Skoncentruj się na tym, że energia Ziemi wstępuje ruchem spiralnym przechodząc przez wszystkie energetyczne centra. W pępku rodzi się pieśń samogłosek A-E-I-O-U, rezonując głęboko w twym kręgosłupie.
Kiedy energia jest już w splocie słonecznym, wymawiaj na głos dźwięk HA-HA-HA-HAAA, wyrzucając przeponą z siebie wszystkie blokujące emocje jak gniew, lek, wstyd, poczucie winy itp.
W centrum serca wyśpiewaj dźwięk AH, wysyłając różowe światło mądrości i miłości we wszystkich kierunkach.
Medytuj wraz z każdym oddechem, że wszystko wokół ciebie jest przejawem tej samej energii.
W centrum gardła skoncentruj się na dźwięku OOO.
Kiedy energia dojdzie do szczytu głowy, wyobraź sobie, że korona twojej głowy otwiera się, aby przyjęła światło z gwiazd i wtedy koncentruj się na dźwięku EEE.

Z siedmiu gwiazd nad twoją głowę spływa na ciebie kaskadą tęczowego światła i wypełnia twój umysł i ciało. Światło to zostaje wchłonięte przez każdą komórkę, każdy atom twego ciała.
Te dwie spirale, Nieba i Ziemi, ojca i matki, spotykają się w twoim sercu.
Następnie wyobraź sobie, że z twego serca płyną fale różowego światła do twoich bliskich, przyjaciół, rodziny, społeczności, w której żyjesz, i wszystkich istot.
Jest to delikatne światło współczucia i miłości.
Po pewnym czasie światło to z powrotem wraca do ciebie i jest wchłoniecie przez twoje serce. Pozostań przez chwile w nieporuszonej, bezforemnej medytacji.
Na zakończenie jeszcze raz przyciągnij do siebie obie spirale z Nieba i Ziemi, aby połączyły się w twoim sercu.
Podziękuj za dar czystego umysłu i ogień wewnętrznej mądrości.”

 

Medytuję przed snem na to różowe delikatne światło współczucia i miłości aż rozpuszczą się wszystkie blokujące, stwarzające napięcia emocje i wypełni mnie czysta pozytywne energia odprężenia i radości.
Niekiedy kiedy czuję dużo napięć emocjonalnych takich, jak gniew, irytacja i związany z nimi niepokój medytuję na sposób tantryczny wyobrażając sobie, że jestem gniewnym Bóstwem i przywołuję Jego moc, zaś wszystkie te przeszkadzające emocje i związane z nimi myśli są demonami i wypalam je ogniem emanującym z mojego serca dopóki nie znikną i dopiero kiedy w ten sposób oczyszczę się przystępuję do powyższej medytacji. Jeśli mam problem z jakimiś innymi negatywnymi emocjami medytuję na łagodne tantryczne Bóstwo przywołując Jego moc, zaś te napięcia i emocje wyobrażam sobie jako robaki i inne nieczystości w moim ciele, które płynący od Bóstwa strumień nektaru wymywa i zabiera dopóki nie poczuję się oczyszczony i gotowy do medytacji.
Po medytacji „Wewnętrznego Ognia” kładę się spać czując się zrelaksowany, odprężony – zasypiając skupiam się na swoim sercu wyobrażając sobie różowe delikatne światło współczucia i miłości płynie do wszystkich czujących istot i w ten sposób medytując wchodzę w sen.

Kiedy wyłaniają się obrazy hipnagogiczne pozwalam im się rozwinąć i łagodnie porwać cały czas medytując na różowe delikatne światło współczucia i miłości aby rozwinąć pozytywny sen. Czasami obrazy są czyste, przejrzyste i pełne pozytywnej energii wówczas wejście w sen jest łatwe i przyjemne a sny są bardzo piękne a niekiedy obrazy są niewyraźne i niepokojące, związane z negatywnymi emocjami wówczas światło emanujące z mojego serca staje się czerwone, groźne, spalając negatywne stany umysłu, oczyszczające wizję i wówczas wkraczam w sen jako groźne Bóstwo inicjując oczyszczający wzorzec śnienia.

Kiedy czuję napięcia w ciele zanim przystąpię do medytacji wykonuję ćwiczenia fizyczne uwalniające od napięcia i/lub ćwiczenia oddechowe z kanałami a jeśli nadal czuję, że nie jestem jeszcze rozluźniony praktykuję relaksację z oddechem aż moje ciało stanie się zrelaksowane a umysł spokojny i przejrzysty. Również w ciągu dnia – najczęściej po południu wykonuję relaksujące ćwiczenia – jakie to zależy od nastroju, jak to czuję i czego potrzebuję. Zazwyczaj jest to Badunjin a później może to być TA lub coś podobnego, wyciszająca medytacja, praktyka runy snu itp. Oprócz tego codziennie wykonuję praktykę Bóstwa i shine (zazwyczaj rano).
Czasami wieczorem wykonuję bardziej rozbudowaną praktykę: oczyszczam siebie i moją sypialnię cedrowym dymem na sposób szamański, składam ofiary i modlę się do Duchów Opiekuńczych o przejrzyste sny a zasypiając modlę się do ducha opiekuńczego o odpowiedzi na nurtujące mnie pytania, wyjaśnienie ważnych dla mnie kwestii i wówczas otrzymuję je w snach zsyłanych przez Ducha opiekuńczego.
Kiedy odczuwam taką potrzebę indukuję serie snów oczyszczających i uzdrawiających przez wiele dni a czasami wykonuję serie innych specjalnych sennych praktyk jednak podstawową moją praktyką jest ta oparta na medytacji „Wewnętrznego Ognia”.

Drugą z moich podstawowych szamańskich praktyk jest szamańska metoda snu, która dawniej była podstawową metodą, teraz praktykuję ją wówczas kiedy mam ku temu odpowiednie warunki i czuję się do niej gotowy. Przygotowuję się do niej oczyszczając siebie i miejsce snu po czym długo medytuję aby osiągnąć doskonały stan wyciszenia będący warunkiem uzyskania powodzenia w tej praktyce oto jej opis pochodzący z książki M.Hasa – medytacje szamańskie:

 

 

Metoda Szamańska

Aby kontrolować swoje sny, należy spać z głową zwróconą na północ lub północny zachód. Pod głową umieszczamy małą poduszkę wypełnioną ziołami sprowadzającymi lustrzane sny. Poduszkę tę umieszczamy na ogół pod większą poduszką na której śpimy. Podstawowe zioła używane tutaj to szałwia, cedr (tuja) i lawenda. Można także oprócz tego dodać mięty, koniczynę, dziewannę, chmiel. Poza ziołami w poduszeczce powinien się znajdować kryształ kwarcu i niebieski turkus. Zioła powinny być świeże i dokładnie zmieszane w równych proporcjach. Kiedy stracą zapach, powinny być wymienione na świeże. Indiański szaman zaleca także umieścić u wezgłowia pióropusz z dwóch piór sowich i jednego jastrzębiego, przewiązany czerwoną przędzą. Pióra sowie sprowadzają sny, zaś jastrzębie symbolizuje dialog pomiędzy wyższą i niższą jaźnią. Do przędzy przywiązany jest diament Herkimer i turkusowy niedźwiedź. Niedźwiedź jest stróżem świętych snów.

Przed snem leżąc na plecach przypominamy sobie wszystkie zdarzenia z minionego dnia, od momentu przebudzenia do chwili położenia się do łóżka. Następnie szybko przelatujemy te zdarzenia w wyobraźni w porządku odwrotnym, tj. Od wieczora do rana, starając się nie zatrzymywać dłużej na poszczególnych wydarzeniach, nie komentować ich, nie analizować, ani nie poprawiać. To ćwiczenie ma na celu oczyszczenie świadomości z wrażeń codziennych, tak, aby nie musiały pojawiać się we śnie.
Oddychając wolno przez nos, sprowadzamy powietrze do dolnych części płuc, do podbrzusza, tak nisko jak to możliwe. Na chwilę zatrzymujemy tam oddech, a następnie wydychamy powoli przez usta. Jednocześnie sprowadzamy swą uwagę do stóp i koncentrujemy się na nich. Stopy muszą poczuć, że umysł jest świadomy. Wówczas tonem rozkazującym każemy swym stopom zasnąć i przestać się ruszać. To samo czynimy, posuwając się w górę ciała z kolanami, udami, brzuchem, klatką piersiową, plecami, ramionami, rękami. Szczególnie wiele uwagi należy poświęcić ramionom, barkom i rękom. Następnie przechodzimy do szyi i głowy, którym również należy poświęcić wiele czasu. Potem przechodzimy do twarzy i oczu.
Kiedy jesteśmy przy oczach, staramy się skierować wzrok na czubek głowy, tak dalece jak to jest możliwe. Nazywa się to szukaniem „piątego oka”, czyli oka lustrzanych snów. Zamykamy oczy i stale patrząc do tyłu, liczymy w myśli do trzech, skupiając całą swą uwagę na oku lustrzanych snów. Rozkazującym tonem mówimy do siebie: „Moje oko snów jest otwarte, a zwykłe oczy są zapieczętowane”. Od tego momentu oczy powinny pozostać zamknięte.
Liczymy w myśli od 10 do 1 i relaksujemy się. Kiedy dojdziemy do 1, mówimy do siebie z mocnym postanowieniem: „Tej nocy jestem zjednoczony z moją wyższą jaźnią. Będę kontrolował swoje sny. Moje śniące ciało będzie świadome tego, że śni i będzie pamiętać swoje sny”. W tym stanie czekamy, aż się pojawi sen.”

 

W mojej praktyce nie robię podziału na szamańskie metody śnienia i milam zintegrowałem je w jedną całość bo ich istota pozostaje taka sama mimo iż szczegóły techniczne są różne. Zawsze stosuję cztery przygotowania w trakcie dnia i o ile nie praktykuję powyższej metody często integruję moją praktykę zasypiania z praktyką Jidama (powyższa praktyka jest bardziej odpowiednikiem Osel niż Milam) i o ile nie śnię snów zsyłanych przez Duchy Opiekuńcze, przekształcam je pozytywnie i oczyszczam co jest istotą zarówno szamańskiej ścieżki snów jak i milam. Czasami zdarza mi się podróżować do czystych krain i przekształcać sny w mandalę Bóstwa. Mimo iż metody które praktykuję pod względem formy są czysto szamańskie to jednak zasadniczy pogląd który utrzymuję w swojej praktyce jest poglądem Buddyjskim, dlatego w istocie jest to praktyka Jogi Snu bo jak ciągle podkreśla Namkai Norbu Rinpocze nie liczy się forma lecz jej znaczenie. Moją pracę ze snem zacząłem i rozwinąłem w oparciu o szamańską metodę snu, ta forma jest dla mnie naturalna i błędem było by jej zmienianie z drugiej jednak strony nie trzymam się sztywno żadnej formy bo trzymanie się sztywne jakiejkolwiek formy jest również błędem.

Kiedy uczymy się śnić potrzebujemy jakiejś ściśle określonej formy, praktykujemy ją próbując zrozumieć jej istotę i to jest najważniejsze. Jeśli nie próbujemy zgłębić jej istoty nie będziemy w stanie rozwinąć śnienia trzymając się mechanicznie formy. Śnienie jest czymś żywym, dynamicznym, jest procesem, który ciągle musimy próbować zrozumieć jeśli nie znajdziemy tego zrozumienia opartego o swoje doświadczenie trzymanie się samej formy, robienie jakiś wizualizacji i rytuałów staje się czymś pustym bez znaczenia nie przynoszącym postępu w naszej praktyce. Niektórzy próbując praktykować Jogę Snu pragną otrzymać jakieś specjalne nauki i tajemne sztuczki, które umożliwią im rozwinięcie śnienia, jednak w rzeczywistości nie istnieją żadne techniczne tajemne sztuczki ani specjalne nauki, które mogłyby pomóc komuś, kto nie rozumie i nie próbuje codziennie zgłębiać istoty tych praktyk w oparciu o własne doświadczenie tylko mechanicznie trzyma się jakiejś formy.
Znam wielu ludzi, którzy otrzymali nauki od Tenzina Wangyala Rinpocze na temat Jogi Snu, studiowali Jego książkę a całe ich zrozumienie tej praktyki ogranicza się do koncepcji, że trzeba uparcie wizualizować określone sylaby w określonych miejscach swojego ciała i robią to latami wierząc, że kiedyś wydarzy się cud i nagle ich sny staną się przejrzyste i zmienią się w czystą krainę a przy tym cudownie mają im się pojawić jakieś pozytywne właściwości
Podobnie jest z praktyką Przejrzystego Światla ktorej naucza Chogyal Namkai Norbu wielu praktykujących latami jest święcie przekonanych, że polega ona na sztywnej wizualizacji białego „A” w sercu i tego się trzymają. Sam również początkowo tak sądziłem noc za nocą, tydzień za tygodniem, miesiąc za miesiącem skupiałem się na wizualizowaniu białego „A” w sercu i nic zero postępu, praktyka nie działa  W końcu zacząłem raz po raz studiować wszystkie wyjaśnienia mistrza i w końcu powoli coś zaczęło mi świtać – przede wszystkim to, że trzeba się zrelaksować a jako, że w tym byłem dobry to się ucieszyłem – tyle, że utrzymywanie wizualizacji przeszkadzało mi w relaksacji  Postanowiłem więc czasami się relaksować a czasami utrzymywać wizualizację i przekonałem się, że kiedy się relaksuję faktycznie wzrasta przejrzystość snów a kiedy się trzymam wizualizacji to nie mogę zasnąć dopóki się nie zmęczę i nie rozproszę zapominając o wizualizacji, łączenie jednego z drugim nie wychodziło  W końcu po latach studiując wyjaśnienia, że trzeba najpierw się skupić na wizualizacji rozumiejąc jej sens i znaczenie a potem ją puścić i spocząć uważnie w zrelaksowanym stanie i dopiero wówczas praktyka zaczęła się rozwijać i wreszcie zacząłem ją rozumieć a wtedy uświadomiłem sobie, że przecież to takie proste i oczywiste  Jak widać mimo iż jest to proste, oczywiste to trudno to pojąć a jeszcze trudniej nauczyć się to robić tak żeby działało  Znam uczniów Rinpocze, którzy mimo upływu kilkunastu lat dalej trzymają się koncepcji, że trzeba się trzymać wizualizacji do upadłego i takich, którzy zgłębili wyjaśnienia na tyle, że rozumieją, że trzeba skupić się na wizualizacji po czym puścić ją i zrelaksować się tyle, że rozumieją to tak, że przez kilka sekund wizualizuje się „A” a potem obraca się na drugi bok i normalnie zasypia – Ci praktykując w ten sposób od lat też liczą na cud wierząc, że praktyka wykonywana mechanicznie działa na jakimś tajemnym poziomie, który się kiedyś nagle objawi zapewne przy śpiewach dakiń
I jedni i drudzy zgadzają się tylko w jednym, że jakiekolwiek praktyki związane ze snem nie wywodzące się z Buddyjskiej tradycji nie mają wartości duchowej i z pogardą odwracają się od wszelkiej wiedzy na ten temat
Jest to niedobre podejście bo praca ze snami wymaga otwartości, zaangażowania i autentycznej usilnej próby zrozumienia tego procesu w oparciu o osobistą praktykę i osobiste doświadczenia inaczej staje się tylko pustym formalizmem.