Uspokoić umysł – jak to zrobić?

  • Joga 

W kolejnych wpisach będę pokazywać za M. Williamsem i D. Penmanem i ich książką „Mindfulness. Trening uważności” jak stopniowo uspokoić umysł i nabierać elastyczności i świadomości w przełączaniu się między programami działania i bycia a tym samym wzmacniać poczucie szczęścia i zadowolenia. Osobiście korzystam z tego od lat. Najpierw nieświadomie dzięki treningom tai chi a od jakiegoś czasu świadomie poprzez uczestniczenie w medytacjach i kursach mindfulness. Dzięki temu udało mi się okiełznać mój umysł po stracie syna. Moje ciało cierpiało ból z napięcia, stresu i bezsilności a umysł podpowiadał mnóstwo „rozwiązań” łącznie z obwinianiem siebie, że nie nauczyłam swojego dziecka przechodzić przez jezdnię. Łatwo ugrzęznąć w tym matriksie i brnąć w dalsze oskarżania zarówno siebie jak i innych i po prostu cierpieć w nieskończoność. Dzięki temu, że nauczyłam się jak zainstalować i obsługiwać nowy program a tak naprawdę aktualizować stary, dawno nie używany program bycia, poradziłam sobie z wyciszaniem programu działania a konkretnie z aplikacją dotyczącą myślenia. Moje całe ciało chciało działać, było pod pełną parą żeby biec i ratować moje dziecko ale nic nie było już do zrobienia. Gotowość do działania trzymała mnie w swych ryzach przez wiele miesięcy, dzięki ustawieniom została odblokowana rozpacz i ciało dało upust nagromadzonym uczuciom a mindfulness pozwolił mi uspokoić umysł aby nie napędzał ciała do ponownego wchodzenia w stan stresu. To bardzo praktyczne umiejętności i przydatne nie tylko w tak skrajnej sytuacji jak moja. Jak je nabyć?

Ważne jest aby robić to systematycznie i praktykować regularnie. Podawane ćwiczenia należy wykonywać codziennie. Treść można sobie nagrać swoim głosem a potem odtwarzać w dogodnym czasie. Oprócz medytacji warto stosować wyzwalacz z nawyku, który delikatnie bez stresu przełamuje zakorzenione nawyki. Pisałam już o tym, że polega to na tym by zmieniać codzienne przyzwyczajenia, np. zmień krzesło na którym zazwyczaj siadasz, pójdź do kina na przypadkowy film, zmień drogę do pracy itp. Wyzwalacze choć wydają się banalne, to potrafią skutecznie przełamywać nawyki prowadzące nas wprost w pułapkę negatywnego myślenia. Wyzwalacze z nawyku pomagają wyskoczyć z utartych kolein i otwierają nowe, warte wypróbowania sposoby na życie. To czego się nauczysz, utrwalaj. Dzięki temu masz szansę na odzyskanie kontroli nad życiem.

Cały program trwa 8 tygodni. Tyle trzeba by wprowadzić i utrwalić nowe nawyki. Pierwsze cztery tygodnie to koncentracja na nauce tego jak z otwartym sercem poświęcać uwagę różnym aspektom świata wewnętrznego i zewnętrznego. Dowiesz się też jak stosować trzyminutową medytację Przestrzeń na oddech, która ugruntuje cię w danym dniu lub w dowolnym momencie, kiedy będziesz miał poczucie, że życie ci ucieka. Pozostałe cztery tygodnie programu oferują bardziej praktyczne sposoby na to by zobaczyć własne myśli jako zdarzenia mentalne typu bańki mydlane lub chmury na niebie, oraz pomagają doskonalić nastawienie bazujące na akceptacji, współczuciu i empatii wobec samego siebie i otoczenia. A z takiego stanu umysłu rodzi się wszystko inne.

Zaplanuj sobie, że codziennie spędzisz wyznaczoną ilość czasu na ćwiczeniach. Obiecaj to sobie i wybierz dogodną dla ciebie porę dnia. Ważne by się nie śpieszyć i robić to możliwie dokładnie nawet jeśli będzie nudne lub powtarzalne. Obiecaj to sobie tym bardziej, jeżeli masz zwyczaj wycofywania się, jeżeli czegoś nie lubisz lub za długo musisz czekać na rezultaty. Tym razem zrób inaczej, wytrwaj do końca. Warto przyjąć, że nie chodzi tu o cudowne działanie medytacji, która ma odmienić diametralnie twoje życie. Raczej potraktuj swój rozbiegany umysł jako okazję do tego, by mu się przyjrzeć z ciekawością i uważnością jak on działa? Czy jesteś gotów pamiętać, że nie chodzi o dążenie do celu? Ani też o uzyskanie relaksu? Zdziwisz się jednak, nie dążąc do celu osiągniesz jako produkt uboczny relaks, spokój i zadowolenie.

Jak możesz wyznaczyć na praktykę niezbędny czas?

– Potraktuj go jako czas dla siebie i czas na to, by być sobą. Znajdź pół godziny dla siebie, być może warto rozważyć opcję wcześniejszego wstawania, decyzja należy do ciebie.

– Możesz podejść do tego jak do eksperymentu. Sprawdź, czy ty również odkryjesz, że dzięki uważności zwalnia się więcej czasu.

– Jak wyznaczysz sobie czas i miejsce na praktykę, ważne jest aby było ciepło i wygodnie. Powiedz domownikom co robisz, aby to oni mogli w tym czasie odebrać telefon lub otworzyć drzwi, gdy ktoś zadzwoni. Warto też przyjrzeć się sobie, czy jesteś skłonny odpuścić wszelką kontrolę na pół godziny i nie interesować się tymi sprawami, nawet gdyby nie było komu odebrać telefonu, czy otworzyć drzwi. Możesz poeksperymentować z pomysłami i planami – pozwolić im pojawiać się w umyśle i z niego znikać, zamiast od razu na nie reagować.

– Pamiętaj! Nie wszystko podczas praktyki musi ci się podobać, chociaż dla wielu jest to przyjemne. Stosuj się do wskazówek codziennie aż stanie się to rutyną. Twoja odpowiedzialność ogranicza się jedynie do tego co wkładasz w praktykowanie uważności. Rezultat jest unikalny chociaż nikt nie jest w stanie przewidzieć co można odkryć w chwili obecnej ani jaki spokój lub wolność poczujesz, gdy ta chwila zacznie się przed tobą odsłaniać.

Czego potrzebujesz?

Pokoju lub innego miejsca gdzie nikt ani nic nie będzie ci przeszkadzać, maty lub grubego dywanu, na którym będziesz mógł się położyć, krzesła, lub poduszki do siedzenia, koca do okrycia oraz czegoś do pisania, aby czasem coś zanotować. Będziesz też potrzebować urządzenia na którym nagrasz polecenia a potem odsłuchasz w czasie praktykowania. Można też robić to z pamięci jak kto woli. Mnie jest łatwiej podążać za poleceniami , które słyszę i wtedy łatwiej jest mi uwolnić się od myśli.

autor – źródło: mojadrogadosiebie.blog.pl/

Dodaj komentarz