Krzysztof Jaxa Kwiatkowski

Konflikt pomiędzy niewierzącymi a wierzącymi w zasadzie nie powinien istnieć. Odnosi się on bowiem do dwóch skrajnie rożnych perspektyw, które nie mają ze sobą nic wspólnego. To raczej brak wiedzy intelektualnej po obu stronach, ignorancja oraz EGO i emocje z nim związane są odpowiedzialne za powstanie problemu.

Analizując konflikt można zauważyć, że zarówno wierzący i niewierzący najczęściej nie rozumieją samej istoty religii co jest absolutną bazą do jakiejkolwiek merytorycznej dyskusji. Nie wiedzą czym są religie, jak doszło do ich powstania ale przede wszystkim jak należy rozumieć filozofię i metafizykę będące podstawą każdej religii (mam tu na mysli analityczne badanie swiata niewidzialnego dla ludzkich zmysłów stosując jedynie logiczne, matematyczne ciągi myslowe).

Konflikt jest absurdalny bo zarówno jedna jak i druga strona uwikłana jest w problem EGO a emocje związane z utożsamianiem się ze swoją postawą nie pozwalają na intelektualne zrozumienie przedmiotu sporu. Problem pogłębiają same religie (rozumiane jako ruchy społeczne) bo w żaden sposób nie wyjaśniają ani problemu EGO ani istoty duchowości czyli o co w tym wszystkim chodzi.

OSOBY NIEWIERZĄCE

Niewierzący są osobami super racjonalnymi patrzącymi na rzeczywistość z perspektywy materii. Co to znaczy? Ludzie posiadają pięć zmysłów i to one określają naszą materialną rzeczywistość. Możemy dotknąć twardych powierzchni, zobaczyć światło słonca, poczuć na sobie wilgoć wody, rozkoszować sie smakami doskonałego wina czy wyczuć nosem won chinskiej kuchni. Nasze zmysły umożliwiają nam życie w ścisle określonych warunkach i wyznaczają granice naszego postrzegania. W świecie materialnym zachodzą procesy, które możemy wyjasnić za pomocą różnych dysyplin nauki. Rozumiemy materialną rzeczywistość dzięki matematyce, fizyce, chemii, biologii, mechanice i astronomii. Co więcej obserwacje i doświadczenia przeprowadzane w ramach tych dyscyplin naukowych wyjasniają procesy wystepujące w naszej rzeczywistości. Wiele osób nie musi więc posługiwać się żadną inną metodą rozumienia świata bo z punktu widzenia nauk matarialnych wszystko (lub niemal wszystko) można sobie wytłumaczyć. Tak wiec dla wielu osób dalsze poszukiwania nie są konieczne a sposób w jaki współczesna nauka wyjaśnia istnienie ludzi i świata są wystarczające.

Osoby niewierzące odnoszą się do racjonalego mózgu czyli tego, który analizuje rzyczywistość z perspektywy tego co widac, co można dotknąć, zmierzyć i zważyć. Tak więc z ich prespektywy nie istnieje nic poza wymiarem, który można doświadczyc ludzkimi zmysłami.

Niemal cała nasza dzisiejsza rzeczywistość naukowa (a także kultura) odnoszą się wlasnie do „materialnego” postrzegania świata. Przez pryzmat materii tworzymy koncepcje naukowe, staramy się wyjasnić zawiłości mózgu ludzkiego, procesy tworzenia się życia, gwiazd i całego kosmosu. W tym duchu rozwijamy równiez psychologię, psychoanalizę, a takze filozofię współczensą, medycynę itd.

Cała nasza „rzeczywistość” uwarunkowana jest więc przez wpływy zewnętrzne tak, że widzimy jej jedyny „materialny” wymiar.

Są wreszcie osoby niewierzące, które w żaden sposob nie potrzebują zajmowac sie rozpatrywaniem rzeczywistosci. Tym samym w naturalny sposób przyjmują rzeczywistosc taką jaka jest.

Jednoczesnie jednak osoby niewierzące zaciekle „bronią” swojej postawy ponieważ ego i ignorancja skutecznie trzymają ich z daleka od zrozumienia procesów tworzenia nawet w aspekcie materialnym. Działają wiec oni na zasadzie „ja to wiem” chociaż ich wiedza jest absolutnie niewystarczająca i zbyt płytka do formułowania wniosków czy opinii.

OSOBY WIERZĄCE

Tutaj sprawa jest dużo bardziej skomplikowana. Trzeba bowiem wyjasnić definicje słowa „wierzący”. Sama wiara bez zrozumienia intelektualnego jest ślepym korytarzem. Wierzymy z różnych powodów. Takie jest nasze uwarunkowanie społeczne, taką wiarę przekazali nam rodzice, poszukujemy sami poza-materialnych ucieczek od smutnej rzeczywistości, wydaje nam się, że „coś tam jednak jest”. Niestety – wszystkie te postawy do niczego nie prowadzą. Owszem, w wymiarze świata materialnego religie porzadkują wiele kwestii (etyka, prawo, przynależność do określonej grupy społecznej, utożsamianie się z pewnym poglądem itd). Ale przecież wiara czy praktyka religijna nie ma porządkować spraw materialnych i życia doczesnego! Zajmujemy się duchowością bo zadajemy sobie pytania z gatunku egzystencjonalnych: co ja tu robię? Jak powstał świat? Kto stworzył świat? Czym jest Bóg?

Sam akt wiary do niczego nie prowadzi a może w konsekwencji spowodować bardzo przykre skutki. Ślepa i irracjonalna wiara bez intelektualnego rozumienia powoduje lęki (i strach przed myślacymi inaczej), irracjonalne postępowanie, pogłębianie się ego, egoistyczne przywiązywanie się do swoich poglądów (i to w sposob destrukcyjny bo wielu tzw wierzących da się naprawdę pokroić „za wiarę” lub „zabić” innych „za wiarę”). W skrajnych przypadkach wiara moze powodowac schizofrenię. Jednak z wiarą wiąże się największe niebezpieczenstwo jakim jest: IGNORANCJA. Wiara pozbawia „wierzącego” możliwość racjonalnego myślenia i postępowania. Wszyscy jestesmy świadkami praktyk osób „wierzących”, którzy nie wiedzą co i po co praktykują. Ruch religijny staje się najczęściej silną tożsamością „wierzącego”, który nie dopuszcza do siebie żadnych racjonalnych argumentów samemu nie rozumiejąc istoty religii. Bóg stał się synonimem dobrego ducha, który załatwi za nas wszystkie problemy jeśli tylko się do Niego będziemy modlić. Dotyczy to wszystkich „wierzących”, również tych spoza europejskiego kręgu kulturowego.

Sprawę pogłębia sprytne socjotechniczne posługiwanie się pismami np: „…błogoslawieni, którzy nie widzieli a uwierzyli…”. Najlepszy przykład manipulacji ale też wykazujący skrajną ignorancję w interpretacji pism.

Innym aspektem wiary jest intuicja. W zasadzie można by powiedzieć, ze to co rozumiemy przez słowo „wiara” to właśnie szczególna intuicja. Tak, może tak się zdarzyc, że intuicja (czyli wymiar inteligencji podświadomej) pozwala człowiekowi na bycie „bardziej połączonym” z rzeczywistością, której nie widzimy (ale to nie znaczy, ze jej nie ma). To jednak dotyczy bardzo niewielkiej grupy ludzi. Obecnie intuicja jest mocno stępiona lub zaniknęła u ludzi całkowicie za względu na zdominowanie rzeczywistości przez nauki materialne i rozwój technologii.

Niemniej rozpatrując aspekt intuicji należy również być świadomym zagrożen. Wiele bowiem osób może mylić intuicję z projekcją mózgu lub swoistym wyobrażeniem. Wtedy dochodzi do „wymyślania” emocji a projekcje mózgu ocierają sie o stany schizofreniczne. Każdy spotkał z pewnoscią osoby, które twierdziły, że „czują Boga” lub wręcz z nim „rozmawiają”. Jest to czysta projekcja umysłu posiadającego koncepcję istnienia Boga. Osoby, które nie mają koncepcji istnienia Boga (np. urodzeni w kulturze buddyjskiej czy w społecznościach świeckich) nigdy Boga nie „poczują”. Niemniej własnie osoby, ktore w żaden sposob nie były wychowane w duchu religii mają wiecej szans na intuicyjne „połączenie ze zródłem wyzszej świadomosci” niż osoby posiadające „koncepcję Boga”.

KTO MA RACJE I CZY NA PEWNO JEST TO RACJA.

Niewierzący odnosząc sie do racjonalnego rozumu mają dużo wiecej argumantów PRZECIW niż wierzący ZA. Przynajmniej teoretycznie.

Ale to nie koniec sprawy i w zasadzie początek calego problemu. Bo czy tylko racjonalny umysł stoi za konfliktem? Przecież religie istnieją od setek tysięcy lat i odnoszą się właśnie do Boga jako siły twórczej. Nauka współczesna również juz nieśmiało wspomina o koncepcji „świadomosci tworzącej”. Problemem po obu stronach sporu jest brak wiedzy i grzech największy: ignorancja.

Skąd wzięły się religie i filozofie religijne? Musimy się cofnąc głęboko w dziejach aż do momentu gdy nie istniało pojęcie BOGA.

W czasach dawnych, pomimo, że ludzie podobnie jak dzisiaj doświadczali świata materialnego, nie byli oni tak bardzo mentalnie przywiązani do materialnej koncepcji świata. Brak technologii wymuszał intelektualne rozwiazywanie problemów i zmuszał do podejmowania wysiłków umysłowych wyjaśniających kwestie egzystencji. Tak więc zadawano sobie takie same pytania jak dzisiaj: po co tu jesteśmy? Jak to się stało, ze tu jesteśmy? Czy jest jakaś siła sprawcza? Podobnie jak dzisiaj naukowcy wyjaśniają pewne zjawiska za pomoca obserwacji i doświadczen tak i wtedy ówczesni myśliciele i naukowcy za pomocą obserwacji i intelektu dociekali prawd kierujących światem (wyłącznie intelektualnie bo brak było technologii).

Na bazie obserwacji, matematyki i logiki stworzono „matematyczny” zapis obrazu świata i jego tworzenia. Tak powstała nauka filozoficzna zwana metafizyką dzisiaj najcześciej traktowana jako „rozważania spekulacyjne”. Niemniej w metafizyce nie ma miejsca na spekulacje czy domysly. Są różne mozliwości i warianty ale wszystkie można uzasadnic logicznie i matematycznie.

Wszystkie starożytne filozofie religijne świata oparte są na porządku matematycznym a „świete zapisy” czyli Biblia, Koran, Tora, Wedy, pisma buddyjskie, tatuaże Maurysów, budowle Majów czy egipskie hieroglify (i tysiące innych!) są logicznymi formułami matematycznymi opisującymi procesy genesis (powstanie świata). Wszelkie formy ekspresji ludzi starożytnych (sztuka, malarstwo, rzezba, architektura, śpiew, muzyka i filozofia) dotyczyły porządku świata i procesów w nim przebiegających ale raczej z perspektywy kosmologii a nie z subiektywnej perspektywy człowieka. Brano pod uwagę całość świata a nie tylko wymiar ludzki. Procesy tworzenia świata zapisane w „świętych pismach” nie odnoszą się więc do człowieka ale do całego kosmosu.

Wszelkie formy filozofii wywodzące się z metafizyki miały charakter monistyczny (wszystko co nas otacza jest formą ekspresji Boga – super świadomości – i jest Bogiem) . Większość pózniejszych religii powstałych na bazie monistycznych filozofii nie rozumialy przesłania starożytnych matafizyków i tworzyły na ich bazie hybrydy filozoficzne bez żadnego zrozumienia pierwotnego przesłania. Stąd filozofie metafizyczne były chronione przez twórców przed „motłochem”. Dla większości bowiem ludzi „skażonych” wirusem materialnego patrzenia na świat metafizyka jest niezrozumiala i powoduje budowanie na jej bazie fałszywych tworów odległych od założen pierwotnych. Stąd więc metafizycy stosowali sztuczki maskowania treści filozoficznych umieszczajac je w wymyślonym kontekscie „historycznym” lub w formie przypowieści. W dalszej kolejnosci powstawały zbiory flozofii metafizycznych rozpoznawanych dzisiaj (jakże niesłusznie!) jako gusła, mity i wymyślone historie. Na ich bazie powstawaly współczesne religie, które pozniej nieszcześliwie stały się zródłem badan historycznych choć niektóre wydarzenia w nich prezentowane często nie miały miejsca! Tak tez historia zmieszała się z metafizyką… Z jednej strony był to zamierzony cel nauczycieli duchowych – stworzenie mapy / kierunkowskazu dla studentów duchowości – ale tylko dla tych, którzy naprawde chcą się rozwijać i są gotowi psychicznie/mentalnie do praktyki. Z drugiej strony wprowadzilo to wielki zamęt w samej historii i religiach.

Na bazie rozważan logicznych i matematycznych Bóg został niejako „wyliczony” czy „odkryty” (stąd religie objawione). Podobnie jak przyciąganie ziemskie „odkryte” zostało przez fizyków tak Bóg został „odkryty” przez matafizyków. Fizycy poslugując się wektorami i matematyką mogą wyrysować siły przyciągania i odpychania – podobnie metafizycy mogą „rozrysować” BOGA i genesis posługując sie logiką i matematyką.

Pojęcie BOGA jest więc wynikiem naukowych rozważan natury matematrycznej i logicznej.

Rozumienie intelektualne jest tylko wstępem do praktykowania duchowości. Podobnie jak w fizyce czy astrofizyce można podążac dalej aby rozumiec więcej – tak w praktykowaniu duchowości mozna się rozwijać aby zrozumieć ( a w konsekwencji „poczuć”) boską energię tworzenia. Oba te procesy jednak odbywają się w zupełnie odległych od siebie płaszczyznach (a przynajmiej na początku). Nauka współczesna opiera sie o rozumienie intelektualne. Rozwój duchowy zaczyna sie od rozumiania siebie i mechanizmu ego, w dalszym etapie najwazniejsze jest zrozumienie intelektualne a dopiero pózniej praktyka (rytuały, modlitwa). Nauka współczesna daje nam wgląd w rozumienie świata ale rozumienie intelektualne to za mało aby uwolnic się z karmicznego ograniczenia (zmysły ludzkie). Stąd praktyka duchowa idzie dalej i umożliwia rozwój „ponad materialny”.

Aby wyjasnić dwa punkty widzenia, materialny i niematerialny, podam przykład medycyny współczesnej i tradycyjnej (naturalnej). Medycyna współczesna oparta jest na zasadzie materialnego rozumienia świata, praw fizyki, biologii, anatomii. Medycyna naturalna oparta jest o rozumienie „życiowej energii tworzacej” (Ki, Chi, Prana). Są to dwie różne koncepcje i stąd dwa rózne sposoby „leczenia”. Medycyna współczesna odnosi się do materialnego ciała, kości, arterii, organów, układów wewnetrznych, fizjologii itd. Medycyna naturalna oprócz ciała materialnego rozpoznaje tworzącą je „energię”. Na bazie energii tworzącej (Prana, chi) oparta jest akupunktura, ayurweda, tradycyjne ziołolecznictwo, różne formy leczenia naturalnego często zwanego „szamanizmem” (niesłusznie i nieprawidlowo).

WNIOSKI

Nauczyciele duchowi i współcześni naukowcy podkreślają ważność uporządkowania swoich emocji i psychiki przed wstapieniem na ścieżkę duchową lub na drogę ścisle naukową. W przeciwnym razie będzie dochodziło do konfliktów z innymi na tle ego i całkowitego braku rozpoznania czym jest życie duchowe i czym jest nauka.

Konflikt między wierzącymi i niewierzącymi nie dotyczy w żaden sposob życia duchowego. To konflikt pomiędzy wyobrażeniami na temat dwóch różnych punktów widzenia tak bardzo odleglych od siebie popartych egoistyczną tożsamością i ignorancją.

Na koniec chciałbym przytoczyć słowa jednego z największych naukowców i myslicieli XX wieku, który jako jeden z pierwszych rozpoznał delikatną nić łaczacą naukę i duchowość:

” Każdy, kto poważnie zajmuje się nauką, dochodzi do wniosku, że w prawach natury wyraża się istota duchowa, znacznie przekraczająca człowieka, przed którą my, z naszymi skromnymi możliwościami, możemy jedynie skłonić się w pokorze. A zatem uprawianie nauki wiąże się z przeżyciami religijnymi szczególnego rodzaju, które jednak są czymś zasadniczo odmiennym od religijności naukowych laików.” A. Einstein